Rozdział IV. DLACZEGO KATYŃ W 1941 ROKU?

Latem i wczesną jesienią 1941 roku III Rzesza wydaje się być u szczytów potęgi i sukcesów wojskowych. Cała - z wyjątkiem Związku Radzieckiego - Europa kontynentalna, ujarzmiona przez Hitlera, pracuje dla hitlerowskiej machiny wojennej, która w dniu 22 czerwca 1941 r. runęła na Związek Radziecki. Propaganda hitlerowska dniem i nocą powtarza z właściwą imperialistom chełpliwością, że jest to - po zwycięskiej i szybkiej kampanii w Europie Zachodniej z roku 1940 - drugie wydanie "blitzkriegu" ("wojny błyskawicznej"). "Fuehrer prowadzi krucjatę antybolszewicką z chronometrem w ręku" - powtarza dniem i nocą propaganda Goebbelsa.

III Rzesza wydaje się zatem być u szczytu potęgi. W rzeczywistości jednak tę największą w dziejach machinę wojenną kapitalizmu poczęła już niszczyć młoda, niezmożona siła odradzająca świat: Kraj Rewolucji Socjalistycznej. Mimo pierwszych sukcesów napastnika staje się coraz bardziej widoczne, że tym razem "blitzkriegu" nie będzie. Że "niezwyciężony" ponoć Wehrmacht starł się tym razem z armią, która nawet kiedy się w pierwszym etapie cofała, nie przestawała bić. Nie przestawała zadawać straszliwych ciosów wrogowi uzbrojonemu po zęby i opancerzonemu nie tylko stalą, ale również prawie dwuletnim doświadczeniem drugiej wojny światowej.

Stopniowo, lecz coraz częściej, prasa i radio hitlerowskie zaczynają przebąkiwać o "absurdalnym (!) bohaterstwie żołnierza radzieckiego", o "bezrozumnym (!), dzikim uporze bolszewików", o "diabelskiej (!) wytrwałości i zręczności..."

"Wojna na Wschodzie - wyznał z melancholią już pod koniec lipca, a więc po miesiącu tryumfalnych fanfar hitlerowski dziennik Frankfurter Zeitung - rozwinęła się w sposób całkowicie odmienny od wojny, którą prowadziliśmy w roku ubiegłym (1940 - B. W.) na Zachodzie. Stała się wojną najbardziej w dziejach ryzykowną". (Cyt. Wg M. Hodena, Chronique des evenements mondiaux, t. II, str. 79).

Wkrótce też - na początku października 1941 roku - Goebbels w Das Reich rzuci pierwszy okrzyk trwogi hitleryzmu: "... Ta wojna jest naszą ostatnią szansą..." (Tamże, str. 145). Na razie jednak jesteśmy w lipcu 1941 r., kiedy element zaskoczenia jeszcze gra na rzecz napastnika i pancerna machina hitlerowska stosunkowo szybko prze naprzód.

Właśnie w lipcu 1941 roku dowództwo hitlerowskie podjęło, zmasowawszy dziesiątki dywizji pancernych, niezwykle silną ofensywę na wrota Moskwy - Smoleńsk. W odległości zaś od 25 do 45 km na zachód od Smoleńska w obozach Nr 1-ON, Nr 2-ON, Nr 3-ON przebywała internowana tam grupa oficerów i żołnierzy polskich. W warunkach szybkiej wojny ruchomej, przy ogromnym przeciążeniu linii komunikacyjnych, władzom radzieckim nie udaje się zmobilizować wagonów dla ewakuowania internowanych oficerów polskich. Na domiar złego hitlerowcy przerywają front i odcinają obozy internowanych oficerów od Smoleńska, który również zajęty zostaje wkrótce przez wroga. W ten sposób hitlerowski Wehrmacht zagarnął w lipcu 1941 roku wielotysięczną grupę oficerów polskich.

Jest lipiec 1941 roku. Hitlerowska polityka zagłady narodu polskiego, a przede wszystkim inteligencji polskiej nie tylko została już dawno opracowana przez kierownictwo III Rzeszy, ale jest już od wielu miesięcy w pełni realizowana w "Generalnej Guberni". Co więcej, do oficerów polskich wziętych do niewoli na froncie wschodnim stosują się w pełni ludobójcze dyrektywy fuehrera.

Dowódcą armii "grupa środkowa" (Gruppe Mitte), operującej między innymi pod Smoleńskiem, był w roku 1941 hitlerowski marszałek polny von Bock. W czasie procesu norymberskiego, porucznik Reinhard von Eichborn, podwładny płk. Ahrensa - szefa jednostki 537, której sztab mieścił się w willi na "Kozich Górach" w lesie Katyńskim - zeznał, iż był świadkiem dyskusji między feldmarszałkiem von Bockiem i feldmarszałkiem von Kluge na temat dyrektywy Hitlera, dotyczącej rozstrzeliwania "pewnych jeńców wojennych". (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. XVII, str. 308-309, wyd. w jęz. ang.). Według von Eichborna - prawnika z wykształcenia, którego zeznania zmierzały wyraźnie do wybielenia OKW - "obydwaj panowie" mieli krytykować rozkaz rozstrzeliwania jeńców wojennych, a to "ze względu na dyscyplinę wojsk" (hitlerowskich". (Widzieliśmy jednak, że OKW zgodnie współdziałało w akcji zagłady jeńców wojennych wziętych na froncie wschodnim).

Wiceprokurator radziecki, Smirnow, przedstawił Trybunałowi dokumenty, z których wynika, iż w Smoleńsku stacjonowały:

1) SS-owska "Einsatzgruppe B", obejmująca "Sonderkommandos" 7-A, 7-B, 8 i 9 oraz

2) specjalna formacja SS-owska nazwana zawczasu - w oczekiwaniu wyznaczonego przez Hitlera dnia wkroczenia do Moskwy - "Sonderkommando Moskau".

Zadaniem obydwu tych formacji było przeprowadzanie - w ścisłym współdziałaniu z Wehrmachtem - masowych mordów w obozach. Specjalnym - i nieco przedwcześnie wyznaczonym - zadaniem "Sonderkommando Moskau" było dokonywanie masowych egzekucji w Moskwie. (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. XVII, wyd. cyt., str. 305-307).

W oczekiwaniu tego dnia, który nigdy nie nadszedł, obydwie formacje stacjonujące w Smoleńsku masakrowały jeńców wojennych w okolicznych obozach oraz ludność cywilną. Wykonywały w ten sposób ścisłe rozkazy, m. in. rozkaz bezpośrednio skierowany również do nich, a przedstawiony Trybunałowi Norymberskiemu przez wiceprokuratora radzieckiego, Smirnowa/ (Tamże. Dokument oznaczony jest jako Dokument Procesu Norymberskiego ZSRR - 3 i nosi tytuł "Specjalne dyrektywy rządu hitlerowskiego dotyczące zagłady jeńców wojennych").

Nagłówek rozkazu brzmi: "Berlin, 29 października 1941 r. Szef Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Ściśle tajne. Pilne. Rozkaz operacyjny Nr 14".

Powołując się na uprzednio wydane rozkazy z dnia 17 lipca 1941 roku i z dnia 12 września 1941 roku rozkaz - w najistotniejszej swej części głosi:

"W załączniku do niniejszego przesyłam instrukcje dotyczące ewakuowania sowieckich więźniów cywilnych i jeńców wojennych - ze stałych obozów jenieckich oraz z obozów przejściowych na tyłach Armii...

Instrukcje niniejsze opracowane zostały wespół z Naczelnym Dowództwem Armii. Naczelne Dowództwo Armii zawiadomiło o tym zarówno dowódców poszczególnych armii (grup na tyłach jak i miejscowych dowódców obozów jenieckich i obozów przejściowych.

Grupy operacyjne - zależnie od wielkości obozu znajdującego się na ich terytorium - wydzielają oddziały do zadań specjalnych ("Sonderkommandos") o wystarczającej sile pod dowództwem SS-owskim... Poleca się oddziałom specjalnym ("Sonderkommandos") bezzwłocznie przystąpić do dzieła w obozach.

"...Podkreślam z naciskiem, że rozkazy operacyjne Nr 8 i 14 podobnie jak załącznik do niniejszego winny być natychmiast zniszczone w wypadku bezpośredniego zagrożenia". (Tamże, str. 307).

Do tych wszystkich zasadniczych instrukcji, dotyczących zgładzania "pewnych grup jeńców wojennych"; do tych instrukcji, które dotarły również i przede wszystkim do "Einsatzgruppe B" i "Sonderkommando Moskau", stacjonujących w Smoleńsku - do tych instrukcji ogólnych dochodziły ponadto, w odniesieniu do pojmanych pod Smoleńskiem oficerów polskich, względy polityczne specjalne, związane ściśle z ówczesną sytuacją, a zwłaszcza z nowym ukształtowaniem się stosunków polsko-radzieckich.

Nie zapominajmy, że 30 lipca 1941 roku rząd Sikorskiego podpisał układ ze Związkiem Radzieckim, który przewidywał solidarną walkę przeciwko hitlerowskiej Rzeszy oraz utworzenie armii polskiej na terenie ZSRR. W tej ostatniej sprawie zawarta została dodatkowa umowa wojskowa, podpisana w dniu 14 sierpnia 1941 roku. I już we wrześniu rozpoczęło się na terytorium ZSRR formowanie armii polskiej, do której zaczęły napływać tysiące polskich oficerów i żołnierzy z obozów, gdzie przebywali uprzednio jako internowani. W połowie sierpnia tegoż roku odbył się w Moskwie Kongres Słowiański, na którym wszyscy uczestnicy - m. in. Polacy - zgodnie podkreślali niebezpieczeństwo zagłady grożące narodom słowiańskim ze strony hitlerowców oraz konieczność solidarnej walki przeciw hitleryzmowi.

"Świat słowiański - oświadczył na Kongresie wielki pisarz radziecki, Aleksy Tołstoj - winien się zjednoczyć w celu możliwie szybkiego i ostatecznego rozgromienia niemieckiego faszyzmu".

We wrześniu 1941 roku zaczyna się tworzyć na terytorium ZSRR armia polska - i we wrześniu 1941 roku rozpoczyna się w okupowanym przez hitlerowców Katyniu masakra jeńców-Polaków. Hitlerowcy, nawet gdyby nie kierowali się wtedy zasadą masowego unicestwiania jeńców wojennych na froncie wschodnim, nie zawahaliby się tej zbrodni popełnić. A przecież się tą zasadą kierowali!

Już wtedy, we wrześniu 1941 roku, mieli aż nadto dotkliwą świadomość groźnej, śmiertelnej dla nich siły Związku Radzieckiego, która wzbudziła drżenie radosnej nadziei w Polsce i w pozostałych krajach przygniecionych okupacją niemiecką. Hitlerowcy mogli się obawiać, że pojmani przez nich oficerowie polscy będą próbowali zbiec i wzmocnić kadrę tworzącej się w ZSRR armii polskiej. Przewieźć jeńców daleko za front, na teren Generalnej Guberni czy Reichu? Ależ to byłoby całkowicie sprzeczne z realizowaną przez Franka, już niemal od dwóch lat, polityką eksterminacji polskiej inteligencji i narodu polskiego w ogóle.

Cóż znaczyło dla hitlerowców, którzy w Polsce wtedy już setki tysięcy Polaków wymordowali - i mordować nie przestawali - cóż dla nich znaczyło wymordowanie i to w bezpośredniej bliskości frontu, w zamęcie wojny, na ziemi radzieckiej, 11 tysięcy oficerów i żołnierzy polskich?!

...I począwszy od września 1941 roku sztab pewnej jednostki armii ("grupa środkowa"), jednostki zwanej 537 pułkiem wojsk rzekomo łączności, dowodzonej przez pułkownika Ahrensa - sztab tej jednostki mieszczący się w willi na "Kozich Górach" w lesie Katyńskim, rozpoczął masowe rozstrzeliwanie jeńców polskich.

Rozpoczął masowe rozstrzeliwanie jeńców polskich w ścisłym współdziałaniu ze stacjonującymi w Smoleńsku SS-manami z "Einsatzgruppe B" (obejmującej Sonderkommandos 7-A, 7-B, 8 i 9) oraz w ścisłym współdziałaniu z formacją, zwaną nieco przedwcześnie "Sonderkommando Moskau".

Rozpoczął masowe rozstrzeliwanie jeńców-Polaków w lesie Katyńskim. W lesie Katyńskim, który przed najazdem hitlerowskim, tj. do dnia 22 czerwca 1941 roku, był miejscem wycieczek i spacerów ludności Smoleńska. W lesie Katyńskim, do którego wstęp za okupacji hitlerowskiej pociągał - jeśli się nie miało specjalnego zezwolenia - rozstrzelanie na miejscu.

***

Dniem i nocą - dniami i nocami września, października, listopada, grudnia 1941 roku - huczał las Katyński, huczał motorami wielkich samochodów ciężarowych, którymi hitlerowcy zwozili tam oficerów polskich z szosy Smoleńsk-Witebsk. Kiedy motory milkły, rozlegało się wielokrotne, chrapliwe: "Rrraus!!!" Opróżniały się kolejno wielkie samochody ciężarowe. Niektórzy spośród przywiezionych próbowali stawiać opór. Wiązano im ręce lub zarzucano worki na głowę.

A potem - trzask. Wielokrotny, suchy trzask jak gdyby bicza: trzask pistoletów. Kalibru 7,65 mm. Ładowanych kulami marki GECO: Gustaw Genschow & Co, Durlach, koło Karlsruhe, Badenia. Strzelali w kark. W stylu typowo hitlerowskim. Potem ci z "Sonderkommandos" albo powracali do Smoleńska, albo częściowo pozostawali i wraz z tymi ze sztabu 537 pułku "łączności" szli do willi na "Kozich Górach" niedaleko Dniepru. Myli się. "Alles in Ordnung". Zmywali niekiedy ślady krwi z rękawa. "Alles in Ordnung". Potem jedli. Potem pili. Pili dużo. Potem szli spać.

Sprowadzeni z obozu Nr 126 jeńcy radzieccy kopali rowy, długie i głębokie - podobne do tych, które kopano w Dęblinie dla jeńców radzieckich. Układali zwłoki oficerów polskich, zasypywali groby, sadzili na nich dla niepoznaki, na rozkaz hitlerowców, sosenki i wtedy - wtedy sami padali od kuli hitlerowskiej. "Alles in Ordnung".

Zdarzyło się, że któryś z hitlerowskich siepaczy - puszczając być może wodze "sentymentalnej" fantazji - postawił krzyż na jednym z pagórków utworzonych przez masowe mogiły polskich oficerów. Ostatecznie, w Katyniu toczyły się przecież walki w lipcu 1941 r. i krzyż w tej okolicy nie powinien był znowu tak bardzo dziwić.

Tak zapewne rozumował ów zbir hitlerowski, który uniesiony sentymentalną fantazją postawił krzyż na jednej z mogił swoich ofiar. Zobaczymy, jak ten krzyż wypłynie znacznie później w zawiłych zeznaniach, które pułkownik Ahrens składać będzie w 1946 r. przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze - i ile kłopotu sprawi temu b. dowódcy jednostki "saperskiej" czy - jak się upierał - 537 jednostki "łączności", której sztab stacjonował w lesie Katyńskim.

***

"Tutaj w lesie Katyńskim, jesienią 1941 roku, zezwierzęceni bandyci hitlerowscy rozstrzelali 11 000 jeńców wojennych - żołnierzy i oficerów polskich. Żołnierzu Czerwonej Armii, pomścij ich!"

Taki napis umieścił na wielkiej tablicy przed lasem Katyńskim radziecki towarzysz broni żołnierza polskiego, skoro tylko Czerwona Armia przegnała ludobójców hitlerowskich z okolic Smoleńska we wrześniu 1943 roku. I pomścił żołnierz Czerwonej Armii śmierć pomordowanych przez hitlerowskich ludobójców oficerów i żołnierzy polskich.

***

Tymczasem jednak cofnijmy się do kwietnia 1943 roku, okresu, kiedy Goebbels puszcza w świat hitlerowską prowokację katyńską.