28 maja 1871 r. wojska burżuazyjnej Francji przy współpracy niemieckich oddziałów okupacyjnych utopiły we krwi pierwszą w dziejach świata władzę robotniczą - Komunę Paryską. Mimo że istniała ona niewiele ponad 70 dni, stała się dla milionów ludzi pracy natchnieniem do walki o świat bez wojen i wyzysku.

Francja przegrała wojnę z Prusami. Ta klęska wykazała nieprzygotowanie militarne kraju i bankructwo reżimu cesarza Bonaparte. 4 września 1870 r. w wyniku rewolucji przywrócono we Francji republikę. Główną siłą przemian był proletariat, który nie doczekał się jednak poprawy swego losu. Walka klasowa zaostrzyła się. Wojna z Prusami ujawniła zdradę narodową burżuazji francuskiej, sabotującej obronę oblężonego przez wojska niemieckie Paryża. Jednocześnie dała broń w ręce robotników stolicy i przygotowała ich do nowych zmagań z rządem "zdrady narodowej", utworzonym przez Zgromadzenie Narodowe 2 lutego 1871 r.

Trudne warunki traktatu pokojowego, przyjętego przez koła rządzące Francji wywołały wielkie niezadowolenie w kraju. Rosły obawy, czy republikańska forma rządów przetrwa, gdyż większość deputowanych Zgromadzenia Narodowego stanowili monarchiści, zaś armia, policja i aparat administracyjny państwa znajdował się w rękach wrogów demokracji. Na czele rządu stanął reakcjonista Thiers, nienawidzący mas ludowych. Aby przeciwstawić się planom wielkiej burżuazji i obszarników zjednoczonych wokół Thiersa, robotnicy i drobna burżuazja Paryża utworzyły na przełomie lutego i marca 1871 r. masową organizację polityczną: Republikańską Federację Gwardii Narodowej departamentu Sekwany. Jej Komitet Centralny składał się ze znanych demokratów i socjalistów (wśród nich byli też marksiści - członkowie Międzynarodówki). Stała się ona zalążkiem władzy ludowej.

Ze strony wciąż ubożejącej klasy robotniczej, drobnych rzemieślników i kupców rosła nienawiść do finansistów i generałów-kapitulantów. Malał autorytet rządu, a rosło poparcie dla KC Gwardii Narodowej. W stolicy i wielu innych miastach powstały warunki sprzyjające rewolucji. Usiłując zapobiec przejęciu władzy przez uzbrojony proletariat, rząd Thiersa w nosy z 17 na 18 marca 1871 r. skierował wojska do dzielnic robotniczych. Planował rozbić Gwardię Narodową, a następnie przywrócić monarchię i obciążyć masy ludowe kosztami wojny. Gdy Gwardia Narodowa otrząsnęła się po pierwszym szoku, wraz z ludem przeszła do kontrataku i przy udziale zbuntowanych żołnierzy wojsk rządowych przejęła kontrolę nad Paryżem. Na ratuszu zatknięto czerwony sztandar.

Rząd Thiersa zbiegł do oddalonego o około 18 kilometrów Wersalu (dawnej rezydencji królów francuskich). Z niepokojem oczekiwał tam na atak ze strony rewolucjonistów. Niestety większość członków KC Gwardii Narodowej uległa złudzeniu, że Thiers przystanie na pokojowe rozwiązanie konfliktu i nie rozkaże zdławić czerwonego Paryża. Dlatego Komitet nie wykorzystał okazji i nie rozbił wojsk reakcji, a nawet pozwolił im wszystkim ewakuować się do Wersalu. Dało to Thiersowi czas na doprowadzenie armii do stanu gotowości bojowej i zwrócenie się o pomoc do okupanta niemieckiego.

Tymczasem 26 marca 1871 r. w głosowaniu powszechnym lud Paryża wyłonił swoich 86 reprezentantów. 28 marca uroczyście proklamowano Komunę Paryską. Jej skład odzwierciedlał współpracę bojową klasy robotniczej z przodującymi warstwami drobnej burżuazji i postępowymi elementami inteligencji francuskiej. Obok robotników w Komunie znaleźli się drobni kupcy, rzemieślnicy, urzędnicy, czołowi przedstawiciele nauki, literatury i sztuki (w tym E. Pottier - późniejszy autor tekstu do hymnu Międzynarodówki). Szczególną sympatią i popularnością cieszył się wśród robotników Lucien Eugene Varlin, Leo Frachel, Gustave Flourens i 62-letni Charles Delescluze (wieloletni więzień polityczny i zesłaniec). Szczególnie utalentowanymi i wiernymi wodzami wojsk Komuny byli polscy rewolucjoniści - Jarosław Dąbrowski i Walery Wróblewski, uczestnicy powstania styczniowego z 1863 roku. Ze swej odwagi zasłynęli też inni Polacy - bracia Okołowiczowie.

Komuna nie poszła drogą poprzednich rewolucji burżuazyjnych, lecz przystąpiła do zniszczenia burżuazyjnej machiny państwowej i zastąpienia jej nową, prawdziwie demokratyczną organizacją władzy. Dekretem zniosła stałą armię i policję, zastępując je Gwardią Narodową, składającą się z uzbrojonych robotników. Do wszystkich urzędników państwowych zastosowano zasadę wybieralności, odpowiedzialności i odwołalności. Parlamentaryzm zastąpiono rządami mas pracujących. Zlikwidowano przywileje urzędnicze, rozdzielono kościół od państwa, wprowadzono bezpłatną, powszechną i świecką edukację. Polepszono warunki życia proletariuszy: robotniczym kolektywom produkcyjnym przekazano porzucone przez kapitalistów fabryki i warsztaty. Zakazano bezprawnego pobierania kar pieniężnych z wynagrodzeń, zniesiono pracę nocną w piekarniach, ustanowiono ubezpieczenie na wypadek bezrobocia i wprowadzono płacę minimalną. Nakazano rekwizycję wszystkich nie zajętych lokali i umieszczenie w nich robotników z przedmieść ostrzeliwanych przez artylerię. Nieodpłatnie zwrócono ubogim warstwom ludności przedmioty, jakie niegdyś zmuszone były zastawić w lombardach. Uwolniono pracujących od płacenia czynszu mieszkaniowego na okres 9 miesięcy. W obronie interesów drobnych kupców Komuna Paryska rozłożyła na dogodne raty płatność zobowiązań dłużniczych i wstrzymała egzekucję należności z tytułu tych zobowiązań.

Komunie nie udało się zrealizować większości zamierzonych reform, ale w tym co zdążyła zdziałać, przejawił się (wbrew pomyłkom ideologicznym znacznej części przywódców) rewolucyjny instynkt klasy robotniczej. Niestety popełnione błędy były poważne i miały kosztować Komunę życie. Komuna nie zdecydowała na przykład o konfiskacie pieniędzy i kosztowności o wartości 3 miliardów franków z Banku Francji. Lewacy zasiadający w Komisji Finansów wbrew marksistom uznali za niedopuszczalne stosowanie przymusu wobec mienia burżuazji. W efekcie miliardy te zostały podjęte przez reakcję za pośrednictwem lokalnych oddziałów Banku i użyte przeciw Komunie. Komuna wykazała też ogromną pobłażliwość wobec wrogów rewolucji: szpiegów, dywersantów i reakcyjnej prasy. Niebawem miało się okazać, jakiej "wdzięczności" doczekali się za to od Thiersa komunardzi. Blokada nałożona na powstańczy Paryż oraz oszczerstwa miotane przez kościół utrudniły Komunie pozyskanie sojusznika, jakim mogli stać się chłopi.

Na dowód swego wstrętu do militaryzmu i zaborczej polityki burżuazji, Komuna poleciła zburzyć kolumnę z Placu Vendome, wzniesioną na pamiątkę podbojów Napoleona I oraz zmieniła nazwę placu na Plac Międzynarodowy. Nic dziwnego, że proletariat całego świata solidaryzował się z bohaterskimi robotnikami Paryża. Karol Marks, który przed wybuchem powstania ostrzegał Paryżan, aby nie podejmowali walki przedwcześnie, już po ustanowieniu Komuny poparł ją gorąco i wychwalał robotników Paryża, "gotowych szturmować niebo". Za to ogół państw burżuazyjnych odnosił się do Komuny wrogo. Thiers wdał się w zmowę z zaborcą Bismarckiem przeciwko własnemu narodowi. Ułatwiło to pokonanie Komuny.

21 maja 1871 r., po przełamaniu zaciętej obrony, wojska rządowe wdarły się do Paryża. Odtąd walki toczyły się o każdą ulicę, o każdy dom. Zwycięska reakcja dokonała rzezi. W ciągu siedmiu kolejnych dni, nazwanych "krwawym tygodniem paryskim", zamęczono 20 tysięcy obrońców Paryża i zwykłych cywilów. Żołnierze Thiersa gwałcili, torturowali i zabijali z bestialstwem rodem ze średniowiecza. Nie oszczędzali nawet dzieci, które także zakopywali często żywcem w masowych grobach. 50 tysięcy ludzi czekało więzienie, katorga lub pluton egzekucyjny. Polowania na komunardów i masowy terror trwał jeszcze 4 lata. Oto jak w praktyce burżuazja "broniła" praw człowieka.

Z doświadczeń Komuny Paryskiej wypływa ważna nauka: liczyć na dobrą wolę czy miłosierdzie burżuazji równa się dla klasy robotniczej samobójstwu. Klasy panujące nigdy nie oddadzą władzy bez walki, a obalone będą gotowe kąsać ze zdwojoną siłą. Walka klasowa będzie się zaostrzać. Należy więc sięgnąć po odpowiednie środki, aby obronić władzę mas ludowych przed kontrrewolucją. Inaczej bojownicy kolejnych rewolucji podzielą los komunardów. Czcząc pamięć działaczy Komuny Paryskiej, bolszewicy na czele z Leninem umieli uczyć się na błędach swoich poprzedników. Dzięki temu rewolucja październikowa zakończyła się pełnym sukcesem. Dlatego i my nie zaniedbujmy nigdy nauki.