Giną w pamięci wśród wielu dat
Nazwy miesięcy, lecz ta jedna trwa:
Było to w lipcu takim jak dziś,
Było to w lipcu wśród płonących zgliszcz.


To było 72 lata temu. Całość ziem polskich była jeszcze okupowana przez wroga. Na Wawelu urzędował zbrodniarz Hans Frank, niemiecki żandarm rozpierał się na polskiej wsi. Gestapo rządziło w Kielcach i w Poznaniu, w Lublinie i w Bydgoszczy, Łódź nazywała się Litzmannstadt. W Oświęcimiu i Majdanku płonęły piece obozowych krematoriów.

Ale już od wschodu szło wyzwolenie. Coraz bliżej słychać było nocami huk dział ciężkiej artylerii radzieckiej. Coraz częściej radzieckie samoloty już na polskiej ziemi druzgotały hitlerowskie transporty wojskowe. Od Dniepru i Dźwiny szły ku Polsce radzieckie czołgi, a wraz z nimi szli polscy żołnierze - żołnierze Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR.

Wzmagała się walka narodu polskiego. W lasach janowskich i lipskich, w prastarej Puszczy Jodłowej Kieleczczyzny, wśród pasm górskich Krakowskiego i Rzeszowszczyzny coraz częściej rozlegały się strzały partyzantów Armii Ludowej - towarzyszy broni nadciągającej armii wyzwoleńczej. W połowie lipca Armie Radzieckie i Wojsko Polskie stanęły nad Bugiem. Jeszcze kilka dni i pękła kolejna hitlerowska linia obronna.

Po pięciu latach niewoli, po pięciu latach panowania hitlerowskiego wroga - żołnierz polski wstąpił znowu na ojczystą ziemię. Wstąpił jako współbojownik zwycięzców spod Stalingradu, jako sojusznik potężnej Armii Czerwonej, armii wyzwolicielki. Wtedy to w pierwszym wyzwolonym od najeźdźcy mieście polskim, w Chełmie, opublikowany został Manifest Lipcowy - Manifest, od którego rozpoczyna się nowe życie narodu polskiego, nowa epoka w dziejach Polski.

Tam był początek naprawy krzywd,
Tam był początek dojrzałych żniw.
Tam się zaczęło i tylko tam
Rąk naszych dzieło - słoneczny kraj.


Manifest Lipcowy wzywał do walki o Polskę - o wyzwolenie całości naszych ziem, o granicę na Bałtyku i Odrze. Manifest Lipcowy wzywał do walki o Polskę ludzi pracy. Polskę, która wyposaży w ziemię chłopa. Polskę sprawiedliwości społecznej, w której trud robotnika i pracownika umysłowego będzie mnożył siły kraju i wzbogacał cały naród, a nie garstkę rodzimych i obcych wyzyskiwaczy. Manifest Lipcowy wzywał naród do sojuszu ze Związkiem Radzieckim - główną siłą antyhitlerowskiej walki, wielkim mocarstwem socjalistycznym. Państwem, które pierwsze na świecie obaliło panowanie ciemiężców i podjęło bohaterski trud zbudowania wolnego społeczeństwa.

Od wieków uciskany, wyzyskiwany i poniewierany był w Polsce prosty człowiek pracy - robotnik, chłop, rzemieślnik. Od wieków na jego trudzie i męce rosły bajeczne majątki wszelkiej maści pasożytów. Od wieków państwo - czy to polskie, czy zaborcze - stało na straży ustroju krzywdy i gnębienia człowieka przez człowieka. Teraz jednak stary świat się skończył. Odtąd najdonioślejszym zadaniem odrodzonej, ludowej republiki, stało się zaspokojenie potrzeb ludzi pracy oraz ich rozwój fizyczny i kulturalny. Dla kierowania walką o realizację tego wielkiego celu utworzony został Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego - centralny organ pierwszej w dziejach narodu polskiego władzy ludowej, władzy ludu pracy miast i wsi. Przodującą siłą PKWN była Polska Partia Robotnicza: marksistowsko-leninowska partia polskiego proletariatu.

Było to w lipcu na gruzach miast.
Było to w lipcu, gdy huk armat gasł.
Hasła spłowiały, zatarł się druk,
Lecz pamiętamy o lipcowym dniu.

(Miller, Rudziński - "Tam był początek")

Krzysztof Pilawski w swej książce "Skąd się biorą komuniści" zauważa, że w II RP (tak wychwalanej przez kłamliwych "historyków" z IPN) nie rozwiązano całego mnóstwa problemów. Większość ludności mieszkała we wsiach, bez dostępu do służby zdrowia i elektryczności. Chałupy, kryte strzechą, miały zwykle jedną izbę, w której za podłogę musiała wystarczyć ubita glina. Przednówek kojarzył się z głodem, zaś zima - z grzejącymi się na piecach dziećmi, które nie chodziły do szkoły, bo nie miały butów. Dopiero w PRL zwalczono analfabetyzm i towarzyszącą biedzie gruźlicę, która w ostatnich latach znów staje się groźna. Dostęp do pracy, nauki, opieki zdrowotnej, nie mówiąc o kulturze czy wypoczynku, był przed wojną bardzo ograniczony. Ciężkie warunki życia panowały nawet w stolicy. W 1938 roku prawie 37% warszawiaków gnieździło się w lokalach jednopokojowych. Rosło zagęszczenie mieszkań w typowych kamienicach-studniach, pozbawionych dostępu światła słonecznego. Na obszarze wielkości 1100 hekatarów - między Wisłą, Dworcem Gdańskim, Okopową, Towarową i Polem Mokotowskim mieszkało ponad 800 tysięcy osób - dwukrotnie więcej niż dziś.

Około 5 milionów ludzi - głównie z przeludnionej wsi - nie miało szans na pracę. Sytuacji nie poprawiła budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego, bo aby zlikwidować bezrobocie w miastach i przeludnienie agrarne potrzeba było ponad 40 takich COP-ów. W ustroju kapitalistycznym była to czysta utopia. Tymczasem obcy kapitał niezwykle brutalnie eksploatował ówczesne państwo polskie: Podczas, gdy jego budżet nie przekraczał 3 miliardów złotych, kapitaliści rokrocznie wywozili z kraju co najmniej pół miliarda złotych. W ramach takiego systemu nie istniała żadna szansa przezwyciężenia odziedziczonego po zaborach zacofania. Czary goryczy dopełniał rządowy terror skierowany przeciwko mniejszościom narodowym oraz polskim robotnikom i chłopom. Jednym zdaniem: "Głód, nędza i ocean łez".

Słońce wschodzi nad zburzone miasta,
Zboże szumi na zrytych polach.
Robotnikowi - chleb i warsztat.
Chłopu - zagroda i rola.


W wyniku rozpętanej przez faszystów II Wojny Światowej zginęło 6 milionów Polaków, a zniszczeniu uległo około 38% majątku narodowego. Kraj pełen był w ruin: Warszawa, Wrocław, Gdańsk i Kołobrzeg przemieniły się w dymiące zgliszcza. Przez serce Polski, wzdłuż Wisły, ciągnęły się spalone wsie, zaminowane pola, a resztki ludności kryły się w ziemiankach. Na Ziemiach Zachodnich - od jezior mazurskich po Dolny Śląsk - pustka pozostawiona przez uciekającą ludność niemiecką, pola w chwastach, ruiny i spaleniska. Ale dźwignęła Polską władza ludowa. Partia rozpoczęła wdrażanie Trzyletniego Planu Odbudowy Gospodarczej. W efekcie produkcja przemysłu o połowę przekroczyła poziom przedwojenny, a Polska zaczęła z kraju rolno-przemysłowego przekształcać się w kraj przemysłowo-rolniczy. Dość wspomnieć, że w 1950 roku w miastach mieszkało 9,6 miliona osób (38,4% ludności), w w roku 1970 już 17 milionów (52,2%).

Jeszcze po lasach kluczą faszyści,
Ręce ich kainowe.
Armia jest z ludu, ona oczyści
Ziemie Polski Ludowej.


Lecz odbudowa nie była wcale łatwa. Po lasach grasowały bandy różnej maści: od nacjonalistów ukraińskich z UPA odpowiedzialnych za rzezie na Wołyniu, po Narodowe Siły Zbrojne (mordujące Żydów i współpracujące z hitlerowcami) i popleczników "Rządu Londyńskiego" marzących o powrocie przedwojennej sanacyjnej dyktatury. Wszystkie te grupy - ochrzczone przez zachwycony nimi IPN mianem "Żołnierzy Wyklętych" - zabijały lekarzy niosących pomoc biedocie i zwalczających gruźlicę, nauczycieli likwidujących analfabetyzm, ubogich chłopów przyjmujących ziemię obszarniczą w ramach reformy rolnej, no i oczywiście ludzi o poglądach lewicowych. Jednak młoda władza ludowa, wspierana przez większość społeczeństwa, ostatecznie pokonała zbrodniarzy i zapewniła obywatelom pokój oraz poczucie bezpieczeństwa. W wyniku działań reakcyjnego podziemia zginęło ponad 30 tysięcy ludzi, w tym członkowie PPR, milicjanci, żołnierze Wojska Polskiego. Natomiast z rąk ukraińskich faszystów poniósł śmierć generał Karol "Walter" Świerczewski - bohater hiszpańskiej wojny domowej.

Zaprzężemy w piastowy pług
Konie pędzone naftą.
Ziemia dla chłopa! Nie będzie sług.
Równość! Oświata! Traktor!

(Władysław Broniewski - "Do domu")

Zgodnie z nauką marksizmu-leninizmu, władze postawiły sobie za cel zapewnienie wszystkim pracy, mieszkań, bezpłatnej oświaty, służby zdrowia, taniego wypoczynku i dostępu do kultury. Andrzej Werblan wspomina, że przy znacznie zmniejszonej liczbie ludności i przetrzebionej przez wojnę populacji młodzieży, w pierwszym powojennym dziesięcioleciu wzrosła trzykrotnie w stosunku do lat przedwojennych liczba maturzystów liceów ogólnokształcących, dziesięciokrotnie liczba uczniów szkół zawodowych, a czterokrotnie liczba absolwentów szkół wyższych. Z kolei demokratyzacja stosunków społecznych - jak udowadnia Pilawski - nie miała sobie równych. Nie trzeba było pokornie schylać głowy przed dziedzicem, fabrykantem czy księdzem. Lud - w ramach dokwaterowywania i walki z bezdomnością - zamieszkał w willach i wielopokojowych mieszkaniach. Ziemia dla chłopów, fabryki dla robotników, a w dawnych pałacach i dworach - szkoły, biblioteki i przychodnie. Krótko mówiąc: naprawdę Wolna Polska. Wolna od nędzy i pomiatania człowiekiem.

A co przyniosła nam wszystkim likwidacja Polski Ludowej? Zamknięte kopalnie i stocznie, rozszabrowane zakłady przemysłowe. Slumsy i tragedię byłych PGR-ów, niedożywienie i upadek poziomu nauczania. Bezrobocie i dyktaturę pieniądza. Nędzę emerytów i młodzież, która nie ma żadnych perspektyw na przyszłość. Są jednak ludzie, którzy mówią obecnemu niesprawiedliwemu ustrojowi stanowcze "Nie!". Istnieje Komunistyczna Młodzież Polski, która niestrudzenie wychowuje młodych Polaków do walki o odrodzenie naszego kraju. O nowy 22 Lipca.