Od Redakcji KMP: Mamy przyjemność zaprezentować czytelnikom przemyślenia doświadczonego działacza rosyjskiego ruchu komunistycznego, członka partii ROT-FRONT, tow. Nikołaja Sosnowa. Warto, by zapoznali się z nimi wszyscy, którzy chcieliby przyłączyć się do polskich bolszewików.

W grudniu 2014 r. obchodzę swego rodzaju jubileusz - 15 lat nieprzerwanej działalności w ruchu komunistycznym (nie licząc dwóch lat spędzonych w kółkach niepowiązanych z organizacjami ogólnokrajowymi). Moja rocznica jest niepozorna, jeżeli porównać ją ze stażem bardzo wielu towarzyszy. A jednak nie tak dawno trzy osoby naraz, niezależnie od siebie zwróciły moją uwagę na potrzebę "podzielenia się doświadczeniem z młodymi". Straszne, prawda :) ? Mam ledwie 30 lat, a już niektórzy towarzysze uważają mnie za "staruszka". :)

Z początku nie wziąłem tego na poważnie, ale potem pomyślałem: odłóżmy na bok wiek i staż działalności, a popatrzmy co sensownego mógłbym doradzić towarzyszom, którzy dopiero wkraczają na ścieżkę zmagań? W efekcie przyszło mi do głowy kilka porad, których udzieliłbym sobie samemu, gdyby można było cofnąć czas. W żadnym razie nie uważam się za wyrocznię, a jedynie pozwolę sobie przekazać je do wiadomości czytelników. Kto wie, może uchronią od błędów któregoś z nowicjuszy? A może pomogą bardziej doświadczonym działaczom lepiej zorganizować pracę z młodzieżą?

Pierwsza porada: Zanim dołączysz do ruchu komunistycznego zastanów się, czy aby na pewno jesteś komunistą?

Nieraz miałem okazję widzieć, jak osoby , które najpierw wstąpiły do jednego z lewicowych ugrupowań, po jakimś czasie odkrywały w sobie coś, co zmuszało je do przechodzenia do obozu liberałów albo nacjonalistów. Konkretne przyczyny były za każdym razem inne, ale wspólnym mianownikiem u każdego z ludzi był zawsze brak poglądów lewicowych. Jedni trafiali do nas przypadkowo, jak to się mówi: "siłą rozpędu", drudzy po prostu od samego początku nie orientowali się we własnym światopoglądzie. Oczywiście to właśnie młodość jest tym okresem, kiedy poglądy są jeszcze bardzo niestałe. Dziś młody człowiek szczerze wierzy w ideały komunizmu, a jutro może sobie uświadomić, że bardziej odpowiada mu kapitalizm, albo na odwrót. Tym niemniej podobne akrobacje nie mijają bez śladu; w sercu samego działacza i jego byłych towarzyszy pozostaje pewna gorycz. Trzeba przynajmniej jasno zdawać sobie sprawę, w co się wierzy w danym okresie, jaki światopogląd się wyznaje.

Jak sprawdzić swoję lewicowość? Zadaj sobie pytanie: "Czy uważam za konieczne, w ostatecznym rozrachunku, zastąpienie prywatnej własności środków produkcji przez własność społeczną (kolektywną)?" Jeśli odpowiesz "Tak", to jesteś po stronie lewicy. Jeśli odpowiesz "Nie", to nie masz prawa zaliczać się nawet do uczciwych socjaldemokratów.

Druga porada: Zanim dołączysz do ruchu komunistycznego zastanów się, czy w ogóle chcesz się zajmować polityką.

Dość często na lewicę trafiają ludzie, którzy tak naprawdę chcą nie zwycięstwa komunizmu czy nadejścia prawdziwej anarchii, a rozwiązania jakiegoś konkretnego problemu społecznego. Gdy tylko dotrze do nich, że szanse na to są niewielkie, rozstają się z organizacją. Jestem głęboko przekonany, że apolityczni "społecznicy", którymi powiększono ugrupowanie, są bezużyteczni a czasem nawet szkodliwi. Należy pracować z nimi w ruchach społecznych, ale nie można przyjmować ich do szeregów organizacji lewicowych, dopóki oni sami nie uswiadomią sobie potrzeby walki politycznej i nie uznają ideologii lewicowej za wytyczną działania. W przeciwnym razie będą stale odciągać organizację od walki politycznej, a w końcu sami ją opuszczą.

Jeżeli walczysz o zachowanie zabytku architektury, albo przeciw zanieszczyszczaniu jeziora, lub za utrzymanie bezpłatnej edukacji, to nie dołączaj do lewicy tylko dlatego, że jej działacze pikietują razem z tobą. Nawet jeśli podobają ci się ideały lewicy, upewnij się: Czy chcesz się zająć polityką czy po prostu wolisz apolityczną działalność społeczną? Jest też niemało osób, które wstępują do ruchu, bo mają problem z relacjami międzyludzkimi. Po prostu samotni i stroniący od towarzystwa chłopcy i dziewczęta poszukują przyjaciół. Nie ma w tym nic złego, o ile przestrzega się porad nr 1 i 2. Ale jeśli człowiekiem kieruje tylko i wyłącznie potrzeba towarzystwa, bez jakiejkolwiek ideowości, to nie warto, by przystępował do organizacji. W swojej praktyce zetknąłem się niegdyś z aktywistą, który dołączył do nas, bo zakochał się w działaczce. Nic dobrego z tego nie wyszło. Gdy zrozumiał, że nie doczeka się wzajemności, porzucił organizację, przepełniony srogą nienawiścią do komunistów.

Trzecia porada: Pomyśl najpierw co jesteś gotów poświęcić dla organizacji.

Nie ma nic gorszego niż człowiek, który najpierw da się poznać jako zdecydowany bojownik, a potem "stacza się" i często pociąga za sobą na dno któregoś z towarzyszy. To jasne, że ruch lewicowy nie jest drużyną herosów, gotowych jak jeden mąż oddać nawet życie dla idei. Ale jest pewne minimum, którego należy wymagać od każdego działacza: To on sam powinien określić, jakie ofiary gotów jest ponieść. Dla jednych będzie to czas poświęcony dla organziacji, inni będą gotowi wyrzec się życia rodzinnego i kariery. Ktoś może bać się drobnej grzywny i paru dni spędzonych w izbie zatrzymań, a są też ludzie, których nie złamie nawet wieloletnie więzienie.

Osobiście nigdy nie potępiałem działaczy, którzy "odpadli" z przyczyn życiowych. Nie ganiłem też ludzi, którzy dali się zgnębić i pod przymusem poświadczyli przeciwko sobie. Ale WYŁĄCZNIE przeciwko sobie. Jeżeli w wyniku ich "upadku" ucierpieli towarzysze bądź organizacja, jest to już nie odejście, a zdrada. Dlatego nie pochlebiaj sobie, stawiając się w wyobraźni obok Che Guevary lub innych bohaterów. Sam sobie uczciwie odpowiedz, gdzie dostrzegasz granicę swej wytrwałości i daj o tym znać towarzyszom. Jeżeli zwyciężysz swe ograniczenia, to cześć tobie i chwała; a jeżeli nie dasz rady, to przynajmniej towarzysze od początku nie będą żywić złudzeń i nikt ci nie powie złego słowa, jeśli rzucisz organizację, by się chajtnąć lub zrobić karierę.

Czwarta porada: Nastaw się na rutynę i presję otoczenia

Na życie działacza składają się lata rutynowej niewdzięcznej pracy, a nie karnawał akcji bezpośrednich. Jeżeli nie jesteś gotowy na rutynę, albo pociągają cię wyłącznie akcje, lepiej nie zaczynaj u nas działalności, bo nie unikniesz rozczarowania.

Na życie działacza składają się lata ciągłego nadzoru i nacisków ze strony "odpowiednich organów" (a nawet otwartych represji). Jeżeli nie jesteś przygotowany na to, że będą cię przesłuchiwać i wypytywać, jeśli nie jesteś przygotowany na oszczerstwa, groźby i zniewagi pod swoim adresem, znajdź sobie inne pole działalności.

***

Cóż, oto wszystkie rady dla świeżaków. Przypominam, że to tylko prywatne zdanie szeregowego działacza. Kiedyś, przy innej okazji koniecznie napiszę jeszcze kilka porad dotyczących działalności dla osób działających już w ruchu, ale jeszcze niedoświadczonych.

Tłumaczenie: PETER

Źródło