Rozdział VI. REAKCJA POLSKA WSPIERA GOEBBELSA.

Prasa niemiecka w III Rzeszy i szmatława prasa wydawana przez hitlerowców w języku polskim ogłosiły pierwszą prowokacyjną wiadomość o "odkryciu" grobów katyńskich w dniu 14 kwietnia 1943 r. Już nazajutrz - tj. w dniu 15.04.1943 r. - Anders wysyła depeszę radiową do londyńskiego Ministerstwa Obrony. Ten dezerter z roku 1942 - i z 1939 - bez najmniejszego wahania, bez cienia najdrobniejszych wątpliwości podtrzymuje "prawdziwość" komunikatu hitlerowskich morderców narodu polskiego. I domaga się "wystąpienia rządu w tej sprawie celem uzyskania oficjalnych wyjaśnień sowieckich" (!). "Tym bardziej - dodaje prowokacyjnie i w czystym stylu goebbelsowskim baron Anders - że nasi żołnierze są przekonani, że i reszta naszych ludzi w Sowietach zostanie zniszczona". (Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów, Londyn, Wydawnictwo "Gryf", 1948, str. 105).

I natychmiast, na sygnał dany przez Andersa - oraz admirała Canarisa, działającego przez swego agenta Doboszyńskiego - różne organa Andersa, Bieleckiego, Mikołajczyka, Zaremby, no i... Doboszyńskiego rozpętują w Londynie i w kraju, haniebną kampanię oszczerstw antyradzieckich. Kampanię dobrze już uprzednio - jak widzieliśmy - przygotowaną. Kampanię zdumiewająco zsynchronizowaną i uzgodnioną z kampanią Goebbelsa. Wystarczy spojrzeć na pierwszą stronę dwóch gazet: szmatławca hitlerowskiego w języku polskim Nowego Kuriera Warszawskiego z dn. 15.04.1943 r. oraz organu rządu londyńskiego Dziennika Polskiego z dn. 17.04.1943 r. Podobieństwo treści, tonu i stylu jest całkowite.

To samo łudzące podobieństwo i bodajże pełną tożsamość z propagandą goebbelsowską w sprawie Katynia odnajdujemy w wydawanym wówczas w kraju Biuletynie Informacyjnym (organ dowództwa AK), w organach WRN, w organach Mikołajczyka (np. Orka).

Zbieżność propagandy hitlerowskiej z propagandą reakcji polskiej dobitnie potwierdził... sam rząd londyński. W ogłoszonym w 1943 r. Sprawozdaniu sytuacyjnym z ziem polskich za maj-czerwiec 1943 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych rządu londyńskiego stwierdzało, iż:

"Niemcy oddali i oddają poważną usługę interesom polskim (! - B. W.) - przez ogromną propagandę antykomunistyczną, jaką rozwinęli zwłaszcza w miesiącu kwietniu-maju br. na tle sprawy Katynia i napięcia stosunków polsko-radzieckich" (tj. stosunków między rządem londyńskim a ZSRR - B. W.).

"...Szmatława prasa polska - stwierdza dalej Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przy rządzie londyńskim - odegrała tutaj pozytywną rolę" i nawet "przyczyniła się do podniesienia autorytetu rządu" (londyńskiego). Albowiem - stwierdza sprawozdanie rządu londyńskiego - nielegalna prasa polska "nie byłaby w stanie dokonać dzieła tej kontrpropagandy (tj. propagandy antyradzieckiej) na taką skalę".

Kipiąca nienawiścią do Kraju Rewolucji Socjalistycznej, kipiąca nienawiścią do pogromcy hitlerowskich ludobójców kampania reakcji polskiej w sprawie Katynia nie ustawała ani na chwilę, mimo iż już 15 kwietnia 1943 r. Radio Moskwa ogłosiło komunikat rządu radzieckiego, przygważdżający prowokację Goebbelsa i stwierdzający, że jeńcy polscy wraz z obywatelami radzieckimi zamieszkałymi w okolicach Smoleńska wpadli latem 1941 r. w ręce niemiecko-faszystowskich oprawców, którzy obecnie starają się ukryć dokonane przez nich samych zbrodnie za pomocą najbardziej bezwstydnych i nikczemnych kłamstw.

Przy akompaniamencie rozpętanej przez Goebbelsa i rodzimą reakcję kampanii oszczerstw antyradzieckich rząd londyński już w dniu 15 kwietnia 1943 r, po otrzymaniu prowokacyjnej depeszy Andersa, postanawia zwrócić się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o wysłanie delegacji do Katynia w celu "zbadania na miejscu istotnego stanu rzeczy". Wręczenie prośby rządu londyńskiego następuje w Genewie w dniu 17 kwietnia. Prośba ta była spełnieniem najskrytszych - i zarazem najjawniejszych - życzeń ludobójców hitlerowskich, którzy już w przeddzień - tj. 16 kwietnia 1943 r. - zwrócili się z tą samą dokładnie propozycją do MCK w Genewie.

"W godzinach wieczornych - pisze Goebbels w swych Pamiętnikach pod datą 17.04.1943 r. - dotarła do nas depesza Reutera zawierająca deklarację polskiego rządu emigracyjnego. Deklaracja ta oznacza punkt zwrotny w całej aferze katyńskiej, gdyż polski rząd emigracyjny domaga się obecnie, aby Międzynarodowy Czerwony Krzyż wziął udział w badaniach. To nam znakomicie odpowiada, Niezwłocznie porozumiałem się z Fuehrerem, który udzielił mi zezwolenia na wysłanie depeszy do Czerwonego Krzyża z prośbą o współpracę w utożsamianiu zwłok. Telegram podpisany jest przez księcia Koburg-Gotha, którego nazwisko dobrze znane jest w Anglii i który posiada tam wysokie stosunki rodzinne. Moim zdaniem, została w ten sposób rozpętana sprawa, której ogromnych reperkusji (oddźwięków) nie sposób po prostu przewidzieć". (Le Journal du Dr Goebbels, str. 313-314, podkreślenia moje - B. W.)

Ks. Koburg-Gotha był wnukiem królowej Wiktorii i kuzynem króla angielskiego Jerzego VI. Goebbels wysunął go celowo, wiedząc o jego koligacjach wśród arystokracji brytyjskiej. Goebbels znowu zacierał ręce - jak zwykle, przedwcześnie.

Fakt zwrócenia się rządu londyńskiego - bez porozumienia z sojusznikami - do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża (Inspektorzy MCK byli jeszcze uprzednio zapraszani przez rząd III Rzeszy również do zwiedzania hitlerowskich obozów zagłady i... "nie stwierdzili w nich żadnych z przypisywanych tym obozom okropności". Te wyniki "badań" "neutralnego" i "bezstronnego" "Międzynarodowego" Czerwonego Krzyża dostarczyły swego czasu hitlerowskim mordercom milionów - znakomitego alibi. Alibi, które goebbelsowska propaganda odpowiednio wygrywała. m. in. dla ukrycia przed opinią publiczną zbrodni dokonywanych w Polsce. Również po wygnaniu ludności Warszawy delegat MCK, obywatel szwajcarski, p. Wyss, zwiedziwszy obóz w Pruszkowie, wystawił hitlerowcom jak najpochlebniejsze świadectwo.) z prośbą identyczną z żądaniami hitlerowskiego rządu; z prośbą o przeprowadzenie "badań" na terytorium okupowanym przez hitlerowców, nad grobami uprzednio spreparowanymi przez hitlerowskich ludobójców, w warunkach hitlerowskiego terroru i zakłamania - był bezprzykładną prowokacją w stosunkach między sojusznikami. Był posunięciem całkowicie zgodnym z Becka prohitlerowską polityką zdrady narodowej. Był pośrednim przyznaniem hitlerowcom prawa rozstrzygania w "sprawie" katyńskiej. Był aktem jaskrawo wrogim w stosunku do Związku Radzieckiego, toczącego śmiertelny bój ze śmiertelnym wrogiem narodu polskiego. I tak też właśnie - jako akt wyraźnie i rozmyślnie wrogi wobec Związku Radzieckiego - musiał ten fakt być oceniony przez rząd ZSRR, i tak też został oceniony nawet przez część konserwatywnej prasy brytyjskiej.

"...z dwóch prostych powodów - ostrożnie pisał zachowawczy dziennik Evening Standard w dn. 24.04.1943 r. - sądzimy, iż to właśnie rząd polski (londyński - B. W.) należy obarczyć odpowiedzialnością za zerwanie (stosunków z ZSRR). Przede wszystkim nie miał on prawa przypuszczać, że jakiekolwiek twierdzenie niemieckie może zawierać prawdę. Po drugie zaś nie miał prawa domagać się przeprowadzenia badań na terytorium okupowanym przez nieprzyjaciela".

A. J. Cummings w burżuazyjnym dzienniku News Chronicle (27.04.1943) stwierdził:

"Rząd polski (londyński) wraz ze swoją prasą z taką skwapliwością uchwycił się tej okazji, że nasuwa to nieodpartą myśl, iż przywitał on z radością sposobność oczernienia i zdyskredytowania Związku Radzieckiego w oczach głównych sojuszników ZSRR".

Odczuwa się zdumienie zarówno jak i żal - pisał w artykule wstępnym konserwatywny Times z dnia 28.04.1943 r. - że ci, którzy mieli tyle powodów, aby w pełni pojąć perfidię i pomysłowość machiny propagandowej Goebbelsa, dali się sami złapać w potrzask zastawiony przez tę machinę. Polacy chyba nie zapomnieli obszernego tomu, szeroko kolportowanego w okresie pierwszej zimy wojennej (tj. w roku 1939-1940 - B. W.), tomu, który opisywał - z wszelkimi szczegółami, opartymi na drobiazgach dowodach, łącznie z fotografiami - rzekome polskie okrucieństwa popełnione na niewinnej niemieckiej ludności Polski".

"Dyplomatyczne koła w Stanach Zjednoczonych - depeszował z Waszyngtonu korespondent skrajnie prawicowego Daily Telegraph (nr z dnia 29.04.1943 r.) - dokładnie zaznajomione z sytuacją, twierdzą, iż terytorialne żądania polskie (tj. żądania burżuazji i obszarnictwa polskiego dotyczące ziem zachodnio-ukraińskich i białoruskich - B. W.) - leżą u podstawy całego zamętu. Koła te twierdzą, że polemika na temat losu 10 000 polskich oficerów została podchwycona przez Polaków (czytaj: przez rząd londyński) jako środek wywarcia presji na amerykańską i brytyjską opinię".

Tę samą myśl - że reakcja polska posłużyła się katyńską prowokacją Goebbelsa dla rozpętania kampanii antyradzieckiej, dla podważenia jedności koalicji antyhitlerowskiej i dla podjęcia próby wyszantażowania ziem zachodnio-ukraińskich i białoruskich - wyraża nawet organ finansjery brytyjskiej, The Economist z dnia 1.05.1943 r.:

"Zerwanie stosunków polsko-radzieckich jest widomym triumfem Goebbelsa. Zapuszczono sondę w najsłabszy punkt sojuszu aliantów i dokonano wyłomu we froncie Narodów Zjednoczonych... Rząd polski (londyński) nic nie zyskał przez swą niewiarygodnie idiotyczną (incredibly foolish) reakcję na niemieckie bajeczki o (cudzych) okropnościach i okrucieństwach".

Tak pisała konserwatywna, niezbyt - nawet w czasie wojny - życzliwa Związkowi Radzieckiemu prasa brytyjska. A przecież prawda o Katyniu jest tylko jedna. I to, co było prawdą o Katyniu w 1943 i w 1944 roku nie przestaje być prawdą o Katyniu również i w 1952 roku i nie przestanie być prawdą w roku 1960 i 1970! Oczywiście, ta jedna prawda o Katyniu jest dziś bardzo a bardzo panom z Waszyngtonu, Londynu i Bonn niewygodna.

***

Z przytoczonych przez nas głosów konserwatywnej prasy brytyjskiej nie należy wnosić, iż rząd JKM prowadził w sprawie prowokacji katyńskiej jasną i uczciwą politykę. Również i tutaj rząd Churchilla wolał uprawiać krętą i podwójną grę. Wiele faktów świadczy, iż rząd brytyjski, publicznie potępiając prowokację Goebbelsa i prowokacyjne stanowisko reakcji polskiej, równocześnie po cichu popierał robotę Andersa i spółki.

Ciekawe światło na tę sprawę rzucił komentator... rozgłośni brytyjskiej BBC, James Fergusson. Omawiając Pamiętniki Goebbelsa, komentator BBC w audycji nadanej dnia 25 maja 1948 r. w ramach programu krajowego, tj. przeznaczonego dla słuchaczy brytyjskich ("Home Service Programme"), stwierdził m. in.:

"Sprawa katyńska z kwietnia 1943 roku... była może największym sukcesem propagandy hitlerowskiej, jak twierdzi sam Goebbels, ponieważ doprowadziła - jak pamiętacie - do zerwania stosunków dyplomatycznych między rządem radzieckim a rządem polskim w Londynie...

...Co mnie rozgoryczyło w całej tej sprawie - to przekonanie, które wciąż jeszcze żywię, a mianowicie, że gdybyśmy od samego początku oświetlili tę całą historię jako niemiecki trick propagandowy, to można byłoby wówczas uniknąć tego złowrogiego rozłamu w stosunkach między aliantami. Wiem, że wielu nie zgodzi się ze mną w tym punkcie, ale już teraz jest rzeczą widoczną, iż w każdym razie nic nie zyskano przez nałożenie na 11 dni zakazu najmniejszej wzmianki o sprawie (katyńskiej) w programach BBC (w kwietniu 1943 r.). ...Przez całe 11 dni Niemcy rozbudowywali swą historię katyńską bez żadnego z naszej strony sprzeciwu. I przez cały czas obserwowałem jej rozrastanie się i prowadziłem szczegółowe notatki... I w każdej chwili mogłem rozbić ją całkowicie nie tylko dlatego, że Niemcy wykorzystywali tę historię dla popsucia stosunków między aliantami i nie z żadnej sympatii dla Polaków, ale na podstawie niezliczonych i śmiesznych wprost sprzeczności ich (hitlerowców) wersji. Ale nie wolno mi było tego uczynić - aż do chwili, kiedy było już za późno. Sądzę, że popełniliśmy niewiele takich błędów w czasie wojny".

Nie jest oczywiście przypadkiem, że właśnie w sprawie prowokacji katyńskiej rozgłośnia londyńska popełniła taki dziwny "błąd"... - że posłużymy się dyskretnym określeniem komentatora rozgłośni londyńskiej. I pomyśleć, że kiedy amerykańscy naśladowcy Goebbelsa odgrzebali prowokację katyńską, BBC nie zawahała się, w audycjach w języku polskim podtrzymać wersji hitlerowskiej, pełnej "niezliczonych i śmiesznych wprost sprzeczności". Bo tym razem, rzecz przedziwna, nakazu milczenia nie było...

***

Po prowokacyjnym i jaskrawo wrogim w stosunku do ZSRR posunięciu londyńskiego rządu reakcji polskiej, Goebbels tryumfował. Zdawało się mistrzowi hitlerowskiej prowokacji, że wbił mocny klin między Polskę i Związek Radziecki, ba, że podważył jedność koalicji antyhitlerowskiej.

"Rozłam między Moskwą a emigracyjnym rządem polskim znajduje się naturalnie w ośrodku międzynarodowej aktualności... Powszechnie podziwia się nadzwyczajną zręczność, z jaką przekształciliśmy incydent katyński w problem wielkiej polityki. Londyn pozostaje pod wrażeniem sukcesu propagandy niemieckiej. Nagle w obozie wroga ukazała się wyrwa, której dotąd nie chciano dostrzec. (Aluzja do stałej wrogości reakcji polskiej wobec ZSRR - B. W.). Mówi się powszechnie o totalnym zwycięstwie Goebbelsa. Nawet najpoważniejsi senatorowie amerykańscy składają pesymistyczne oświadczenia" - pisze Goebbels w swych Pamiętnikach pod datą 28.04.1943 r. (Le Journal du Dr Goebbels, str. 329).

Ale radość Goebbelsa, który zresztą nie przestawał systematycznie podsycać apetytu obszarników polskich na ziemie zachodniej Ukrainy i Białorusi, nie trwała długo. Nie udało się kulawemu karłowi "Wielkiej Rzeszy" dokonać rozłamu w koalicji antyhitlerowskiej, gdyż narody na ten rozłam nigdy by się nie zgodziły. I nie udało się Goebbelsowi odepchnąć Polski od Związku Radzieckiego. Głównym sukcesem mistrza hitlerowskiej prowokacji było, że - wbrew woli i własnym zamierzeniom - przyśpieszył chwilę zrzucenia przez reakcję polską ostatnich żałosnych strzępów maski "sojuszniczej" wobec ZSRR.

Nie ziściły się marzenia Goebbelsa, gdyż siły wyłonione przez polską klasę robotniczą, siły wyłonione z ludu polskiego, wydobyły kraj z otchłani, w jaką go wepchnęła zdradziecka polityka rodzimej reakcji. I siły te poprowadziły Polskę drogą jedynie słuszną. Drogą nakazaną naszemu narodowi przez wieki zmagań z imperializmem niemieckim. Drogą wytyczoną przez najszlachetniejszych, rewolucyjnych bojowników o wolność i rozkwit tej ziemi. Drogą niezłomnej braterskiej przyjaźni z Krajem Rewolucji Socjalistycznej. Drogą przyjaźni z Krajem Rad, który narodowi polskiemu dwukrotnie przyniósł niepodległość, ratując go, za drugim razem, od zagłady biologicznej.

***

20 kwietnia 1943 r. - w dniu urodzin fuehrera, nawiązując bezpośrednio do "odkrycia" grobów katyńskich - wygłosił "przemówienie do ludności polskiej" Generalny Gubernator Herr Doktor Frank. Najistotniejszy fragment tego przemówienia, przetłumaczonego na skażoną polszczyznę cechującą kolaborantów z gadzinowej prasy hitlerowskiej w języku "polskim" - najistotniejszy fragment brzmiał tak:

"... Generalne Gubernatorstwo jest częścią tej rodzącej się Europy. Co się stałoby z Polakami, gdyby Adolf Hitler nie trzymał swej tarczy ochronnej przeciw bolszewizmowi także i przed tym narodem! Ani jeden Polak nie uniknąłby tego losu, jaki spotkał tysiące podstępnie zamordowanych oficerów dawnej armii polskiej, których niedawno dzięki opatrznościowemu zrządzeniu znaleziono w ponurych grobach pod Smoleńskiem. Okrzyk boleści rozlega się po całej kulturalnej ludzkości i po tym kraju... Jeżeli tutaj ludność polska utrzymała się przy życiu, mimo wszystko pracuje i rozwija swój byt (! - B. W.) mając zabezpieczone instytucje rodziny, kultury i wiary, to kierownictwu niemieckiemu wolno wskazać na to, że naród niemiecki także i tutaj zapewnił obcym narodowościom w pierwszym rzędzie Polakom i Ukraińcom pełną sprawiedliwość. Przypuszczam, że właśnie w wyniku tego doświadczenia smoleńskiego lojalna, tj. przeważająca większość ludności Guberni Generalnej weźmie jeszcze intensywniejszy niż dotychczas udział w pracy dla wspólnej sprawy europejskiej w służbie wojny". (Cyt. wg Nowego Kuriera Warszawskiego z dnia 22.04.1943 r., podkreślenia moje - B. W.).

Tak mówił - po prowokacji katyńskiej - hitlerowski gauleiter w Weichselland (w Kraju Wisły). Ten sam Frank, który jeszcze w styczniu 1944 r. oświadczy w ścisłym gronie hitlerowskim:

"Kiedy wreszcie wygramy wojnę, to, jeśli o mnie chodzi, z Polaków, Ukraińców i tego co się wokół obija, można zrobić rąbankę" (12.01.1944 r.)...

Tak mówił cyniczny kat narodu polskiego, który jeszcze w marcu 1944 roku pisze w swoich Pamiętnikach:

"Gdybym przyszedł do Fuehrera i powiedział: Mój Wodzu, melduję, że znów zniszczyłem 150 000 Polaków - odrzekłby on wówczas: Wspaniale, jeżeli było to potrzebne" (18.03.1944). Najpotworniejsze nie było jednak to, co mówił Frank do "ludności polskiej".

Najpotworniejsze było to, że hitlerowską prowokację katyńską powtarzała i "popularyzowała" w całkowitej, jak widzieliśmy, zgodzie z propagandą Goebbelsa - cała reakcja polska, od NSZ po WRN. I to w chwili, kiedy hitlerowski ludobójca nie przestawał w naszych oczach zabijać i mordować. Zabijać i mordować w Polsce!

Przecież współpraca "katyńska" hitlerowców i reakcji polskiej wypada w okresie:

1) Niebywałego - nawet w świetle uprzedniej praktyki hitlerowskiej w Polsce - nasilenia terroru;

2) W okresie likwidacji i spalenia getta warszawskiego (19.04-16.05.1943 r.);

3) W okresie pierwszych w Warszawie masowych (począwszy od mają 1943 r.), chwilowo jeszcze tajnych, rozstrzeliwań Polaków, więźniów Pawiaka, na terenie opustoszałego getta (Por. Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. I, str. 213-214 i t. VI, od str. 83);

4) W okresie masowych i już, począwszy od października 1943 r., jawnych, publicznych egzekucji w Warszawie, spływającej codziennie krwią rozstrzelanych "zakładników" (Masowe egzekucje w Warszawie odbywały się na "prawnej" podstawie specjalnego rozporządzenia generalnego kata Polski, czyli generalnego gubernatora Franka z dnia 2.10.1943 r. Nazywało się ono pięknie, jak owa "tarcza europejska", którą fuehrer "chronił" naród polski: "Verordnung zur Bekaempfung von Angriffen gegen das Deutsche Aufbauwerk im General-Gouvernement". Czyli: "Rozporządzeniew celu zwalczania zamachów na niemieckie dzieło odbudowy (!) w Generalnym Gubernatorstwie".).

5) W okresie nie ustającej "Grossaktion" (akcji w wielkim stylu) w Zamojszczyźnie i na Lubelszczyźnie - tj. akcji wysiedlania i mordowania ludności setek wsi (W czerwcu i lipcu 1943 roku wysiedlono i "spacyfikowano" 171 wsi w 4 powiatach - biłgorajskim, tomaszowskim, zamojskim, hrubieszowskim. Od listopada 1941 r. do sierpnia 1943 r. hitlerowcy wysiedlili z Zamojszczyzny 110 000 Polaków, tj. 31% ogólnej liczby Polaków zamieszkałych w Zamojszczyźnie. - Por. Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. II, str. 45-120).

6) W okresie nie ustającej zagłady setek i setek tysięcy Polaków w Oświęcimiu, Birkenau, Majdanku...

Nie, nie trzeba, nie trzeba wyliczać. A mimo to reakcja polska wspierała Goebbelsa. Prowokacja katyńska stała się niejako pomostem ugody rodzimego faszyzmu z faszyzmem niemieckim. I nie jest bynajmniej przypadkiem, iż właśnie w okresie intensywnego propagowania prowokacji katyńskiej hrabia Bór-Komorowski, przemawiając w dniu 14 października 1943 r. przed tzw. Krajową Reprezentacją Polityczną ("Reprezentacja" ta składała się z przedstawicieli wszystkich stronnictw reakcji, na których się opierał rząd londyński), oświadczył m. in.:

"... Osłabianie Niemiec nie leży w tym szczególnym wypadku w naszym interesie. Sądzę, że panowie podzielają ten pogląd w całej pełni... Tym lepiej dla nas, im wojsko rosyjskie jest dalej. Stąd wypływa logiczny wniosek, że nie możemy wywoływać powstania przeciw Niemcom, jak długo trzymają oni front rosyjski, a tym samym Rosjan z dala od nas. Następną konsekwencją jest, że musimy być przygotowani na stawienie zbrojnego oporu wojsku rosyjskiemu, wkraczającemu do Polski..."

Jednakże wbrew i na przekór propagandzie Goebbelsa i rodzimego wstecznictwa prowokacja katyńska w kraju, wśród większości narodu polskiego, nie chwyciła. I Frank zmuszony był o tym z rozpaczą donieść fuehrerowi. Również i w tej sprawie świadomość narodu polskiego została uratowana od hitlerowskiej zarazy.

"Ein grosser Teil der Polnischen Intelligenz laesst sich nach wie vor von den Nachrichten aus Katyn nicht beeinflussen" - "Wielka część polskiej inteligencji nie poddaje się wciąż, teraz jak i poprzednio, wpływowi wiadomości z Katynia" (Cyt. wg Protokołów Procesu Norymberskiego, tom XII, str. 42, wyd. w jęz. niemieckim).

Frank w raporcie do Hitlera cytuje również z rozpaczą typową opinię robotników polskich: "Istnieją obozy koncentracyjne w Oświęcimiu i Majdanku, gdzie popełniono masowe morderstwa na Polakach w podobny sposób". Wreszcie Frank z najwyższą rozpaczą melduje "wodzowi" własne swe wnioski na temat "sukcesu" prowokacji katyńskiej wśród większości narodu polskiego:

"Dziś, niestety, polska opinia publiczna, i nie tylko inteligenci, porównuje Katyń z masową śmiertelnością w niemieckich obozach koncentracyjnych, jak również z rozstrzeliwaniem mężczyzn, kobiet a nawet dzieci i starców w czasie akcji zbiorowego karania (!) w poszczególnych okręgach..." (Protokoły Procesu Norymberskiego, tom XIX, str. 607 i nast., wyd. w jęz. niem.).

Było to zasługą wszystkich postępowych i szczerze patriotycznych sił, które podjęły walkę przeciw goebbelsowskiej prowokacji. Było to zasługą polskiej klasy robotniczej, która w walce nauczyła się demaskować wszystkie haniebne chwyt wroga narodowego i klasowego. Było to również zasługą polskiej inteligencji, która umiejętnie wykazywała fałsz hitlerowskiej propagandy.

Szeroką pracę uświadamiającą prowadziła Polska Partia Robotnicza. Deklaracja Komitetu Centralnego PPR z dnia 23.04.1943 r. opublikowana w Trybunie Wolności z dnia 1.05.1943 r. głosiła m. in.:

"Propaganda Goebbelsa pracuje w najwyższym napięciu. Przez radio, w prasie i na plakatach hitlerowcy rozdzierają szaty w związku z odkryciem zmasakrowanych zwłok oficerów polskich pod Smoleńskiem. Z oflagów wyciągają oficerów polskich, by przewieźć ich nie jak dotychczas poprzez komedie sądowe na stracenie - lecz samolotami do Smoleńska jakoby dla rozpoznania swych kolegów.

Cel tej równie zakłamanej jak hałaśliwej propagandy jest oczywisty:

chcą odwrócić uwagę społeczeństwa polskiego od potwornych zbrodni popełnionych w ciągu trzy i półletniej okupacji na Polakach, kobietach, dzieciach;

chcą poróżnić naród polski z bratnimi narodami Związku Radzieckiego, rozbić solidarność zjednoczonych w śmiertelnej walce z hitleryzmem narodów słowiańskich;

chcą zaprzęgnąć Polaków do walki Niemiec hitlerowskich z antyfaszystowskim blokiem ZSRR, Anglii i Ameryki i przygotować grunt pod mobilizację młodzieży polskiej do hitlerowskiego "legionu wojskowego".

Bo Niemcy po ciężkich klęskach poniesionych na froncie wschodnim czują nadciągającą już klęskę ostateczną, dlatego chcą wyciągnąć najżywotniejsze siły z ujarzmionych przez się narodów Europy, by choć odroczyć tę chwilę i pociągnąć za sobą w przepaść naród polski.

Społeczeństwo polskie, aczkolwiek "zahartowane" na zbrodnie nazistowskie, z świętym oburzeniem dowiedziało się o zbrodni katyńskiej. Każdy zrozumiał, że sprawcami tak potwornego morderstwa mogą być tylko ci sami, którzy od początku swego panowania posługiwali się i posługują się metodą masowych morderstw. W naszych oczach wymordowali kaci hitlerowscy miliony Polaków, Żydów i jeńców radzieckich. Radzieckie Biuro Informacyjne podaje, że mord w Katyniu dokonany został przez Niemców na Polakach i ludności radzieckiej, która nie zdążyła ewakuować się w 1941 r. O przygotowywanej przez hitlerowców wielkiej prowokacji uprzedzała również część tajnej prasy polskiej na wieść o "konferencjach" u Franka i Fischera.

Tym niemniej emigracyjny rząd gen. Sikorskiego i minister obrony narodowej tegoż rządu, gen. Kukiel, ogłosili enuncjacje dopuszczające wiarygodność goebbelsowskich kłamstw i fałszerstw i domagające się wysłania do Katynia międzynarodowej komisji śledczej.

Nie słyszeliśmy nigdy o żądaniu wysłania międzynarodowej komisji dla zbadania niezliczonej ilości innych masowych morderstw dokonanych przez hitlerowskich siepaczy. Ani Sikorski, ani Kukiel nie żądali komisji dla zbadania zbrodni wawerskiej lub Zamojszczyzny, Oświęcimia, Treblinki czy Majdanka i wielu innych; wszak rozumie się, że pod okupacją hitlerowską komisja taka nie mogłaby stwierdzić obiektywnego stanu rzeczy, uzależniona w swej pracy całkowicie od łaski władz okupacyjnych.

Jaki był więc cel takich wystąpień gen. Sikorskiego i Kukiela? Siały one zwątpienie w duszy części społeczeństwa polskiego, były wodą na młyn propagandy Goebbelsa. Nic też dziwnego, że szmatławce hitlerowskie na czołowych miejscach drukują enuncjacje tych dobrowolnych pomocników Goebbelsa.

Naród Polski ma tylko jedną odpowiedź dla zbrodniarzy hitlerowskich: "Kaci, z zakrwawionymi łapami, ręce precz od świętości. Zbrodnie wasze są znane i kara was nie minie".

Naród polski z najwyższym oburzeniem piętnuje i potępia wszystkich pomocników Goebbelsa, tych w kraju, którzy biorą udział w "delegacjach" i "badaniach", jak również tych z Londynu, którzy dobrowolnie śpieszą z odsieczą chylącemu się do upadku reżimowi faszystowskiemu.

Naród polski, dążąc do jak najszybszego wyzwolenia spod jarzma okupacji i wywalczenia wolnej i niepodległej ojczyzny, wytęży wszystkie siły do walki z hitleryzmem wspólnie z bratnimi narodami, w pierwszym rzędzie z narodami Związku Radzieckiego, pod szczytnym hasłem: "za naszą i Waszą wolność".

KOMITET CENTRALNY POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ

23 kwietnia 1943 r."

***

Jednakże reakcja polska niczego się nie nauczyła i niczego nie zapomniała ze swej niedawnej przeszłości. Jej przedstawiciele krzątają się - jak zobaczymy - również u boku amerykańskich wskrzesicieli plugawej prowokacji Goebbelsa, u boku amerykańskich wskrzesicieli neohitlerowskiego Wehrmachtu, który godzi w Polskę.

Reakcja polska, jak skarbu najdroższego, nadal zaciekle broni potwornego kłamstwa, które ukuł śmiertelny wróg narodu polskiego - hitleryzm. Reakcja polska po dziś dzień podtrzymuje i wspiera - za granicą i w kraju - katyńską prowokację Goebbelsa, katyńską prowokację amerykańskich naśladowców Goebbelsa.

Widzieliśmy, jakie przyczyny polityczne - głębokie, najważniejsze - pchnęły hitlerowców jesienią 1941 r. do wymordowania, wśród wielu innych jeńców, również i oficerów polskich, pojmanych pod Smoleńskiem. Widzieliśmy, jakie przyczyny polityczne - głębokie, rozstrzygające - skłoniły hitlerowców wiosną 1943 roku do przekształcenia własnej zbrodni w perfidną, antyradziecką prowokację.

Teraz z kolei przyjrzyjmy się nieco bliżej zniekształconym faktom, które stanowią wiązania gmachu kłamstw i fałszerstw skleconego przez Goebbelsa i reakcję polską: przyjrzyjmy się wiązaniom prowokacji katyńskiej.