Rozdział III. ZAGŁADA - PROGRAM HITLEROWSKIEJ RZESZY W STOSUNKU DO JEŃCÓW W EUROPIE WSCHODNIEJ W LATACH 1941 I 1942.

W czasie procesu głównych zbrodniarzy hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, prokurator radziecki, płk. Pokrowski, przedstawił m.in. zeznania hitlerowskiego generała Franza Haldera (Gen. Halder przebywa od kilku lat na wolności i ściśle współpracuje ze sztabem armii USA), b. szefa sztabu hitlerowskiej armii lądowej oraz zeznania gen. Warlimonta, b. zastępcy szefa wydziału operacyjnego przy OKW (Oberkommando der Wehrmacht - naczelne dowództwo hitlerowskich sił zbrojnych). Dokumenty te w procesie norymberskim oznaczone zostały numerami: ZSRR - 341 i ZSRR - 263 (a) (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. VII, str. 358-363, wyd. w jęz. ang.).

Z obydwu zeznań wynika niezbicie, że jeszcze w marcu 1941 r. na odprawie poświęconej przygotowaniom do rozpętania wojny przeciwko Związkowi Radzieckiemu, Hitler wydał rozkaz rozstrzeliwania jeńców wojennych, którzy wpadną w ręce Wehrmachtu. Hitler nakazał utworzyć w tym celu specjalne grupy (Einsatzgruppen), złożone z członków Sipo (Sicherheitspolizej) i SD (Sicherheitsdienst), które to organizacje podlegały w ostatniej instancji szefowi SS Rzeszy (der Reichsfuehrer SS), Heinrichowi Himmlerowi.

Nakaz mordowania jeńców wojennych potwierdziły całkowicie zeznania innych generałów hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Tak np. gen. Lahausen zeznał, że w lipcu 1941 r. brał udział - w zastępstwie admirała Canarisa, szefa kontrwywiadu hitlerowskiego - w konferencji dotyczącej traktowania jeńców wojennych na froncie wschodnim. Przewodniczącym tej konferencji, na której "rozpracowano" dyrektywy Hitlera w sprawie rozstrzeliwania jeńców, był gen. Reinecke z OKW. Uczestnikami konferencji - poza Lahausenem - byli przedstawiciele himmlerowskiego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) oraz przedstawiciele wydziału dla spraw jeńców wojennych w OKW (Protokoły Procesu Norymberskiego, tom II, str. 500. wyd. w jęz. niem.).

W przededniu napaści na ZSRR zostały utworzone - wciąż zgodnie z dyrektywami Hitlera i na podstawie porozumienia między OKW i RSHA - specjalne jednostki Sicherheitspolizei i SD (Einsatzgruppen), przeznaczone do wykonywania specjalnych zadań na froncie wschodnim. Spośród owych "Einsatzgruppen" wydzielono mniejsze oddziały - "Einsatzkommandos" - dla obsługi każdego obozu jenieckiego "na wschodzie".

Zeznając przed Trybunałem Norymberskim gen. Ohlendorf - b. szef Departamentu III w RSHA - wyjaśnił rzeczowo, iż jednym z głównych zadań owych "Einsatzgruppen" było likwidowanie w obozach jenieckich, podobnie zresztą jak i wśród ludności cywilnej, "elementów niebezpiecznych politycznie" (Tamże, tom IV, str. 350).

Nie ulega wątpliwości, że pod hitlerowską kategorię "elementów niebezpiecznych politycznie" podpadali również zagarnięci przez Wehrmacht pod Smoleńskiem oficerowie polscy. Zobaczymy zresztą, że owa, jaskrawo sprzeczna z prawem międzynarodowym, formuła "elementów niebezpiecznych politycznie" wśród jeńców wojennych była tylko parawanem dla polityki ślepej, masowej zagłady jeńców wojennych na froncie wschodnim.

"Użycie broni przeciwko jeńcom jest z reguły zgodne z prawem" - głosił cyniczny rozkaz z dnia 8 września 1941 roku, podpisany przez przewodniczącego opisanej powyżej konferencji z lipca 1941 roku, generała Reinecke z OKW. (Materiały Norymberskie, wyd. "Biblioteki Zrzeszenia Pracowników Demokratów", str. 207).

Rozkaz nosił datę 8 września 1941 roku. I we wrześniu 1941 roku rozpoczęła się masakra również oficerów polskich pod Katyniem. Warto tu przytoczyć pewien znamienny list, który ukazał się w numerze z dnia 13 marca 1952 r., czołowego organu burżuazji amerykańskiej New York Herald Tribune. List wysłany został z Norymbergi w d. 7.03.1952 r. Autorem jest B. B. Ferencz - pracownik, o ile nam wiadomo, prokuratury amerykańskiej. Ze względu na histerię antykomunistyczną panującą w St. Zjednoczonych - i na tragifarsę "dochodzeń" w Komisji "katyńskiej" Kongresu USA - korespondent N. Y. Herald Tribune nie ośmiela się, rzecz jasna, podać bezpośrednio w wątpliwość goebbelsowskiej i... amerykańskiej wersji Katynia. Musi dobierać ostrożnych wyrażeń i sformułowań. Wystarczy jednak wczytać się uważnie w ten list, by uchwycić jego bardzo jednoznaczny, demaskujący morderców hitlerowskich oraz amerykańskich naśladowców Goebbelsa sens.

"...Pewne bezsporne fakty - pisze Ferencz - wynikają ze zdobytych ściśle tajnych raportów niemieckiej policji bezpieczeństwa. Specjalne oddziały niszczycielskie SS (Einsatzgruppen - dopisek Ferencza), z kwaterą główną w Smoleńsku, doniosły, że w okresie sięgającym mniej więcej do 31 lipca 1941 roku zlikwidowały 11 084 Żydów oraz innych "niepożądanych elementów" w przeszło 30 miejscowościach w pobliżu Katynia. Dwa miesiące później (tj. we wrześniu, kiedy rozpoczęła się masakra oficerów polskich - B. W.) ogólna liczba straconych, wg raportów SS, wzrosła do 30 094. Przeprowadzenie śledztwa wśród członków Einsatzgruppen, którzy obecnie w Niemczech Zachodnich przebywają na wolności, mogłoby się okazać interesujące. Beniamin B. Ferencz, Norymberga, 7 marca 1952 roku".

Nie ma obawy! Władze amerykańskie nie będą niepokoiły morderców z Einsatzgruppen. A gdyby nawet, co jest oczywiście wielce nieprawdopodobne, SS-owscy zabójcy dziesiątków tysięcy ludzi spod Smoleńska sami zażądali przesłuchania w celu ujawnienia prawdy - członkowie "katyńskiej" Komisji Kongresu USA pokornie błagać ich będą, aby zechcieli nadal podtrzymywać katyńską prowokację w wersji goebbelsowskiej i... amerykańskiej.

Nie pierwszy raz mordowali hitlerowcy polskich jeńców wojennych, choć dotychczas nie robili tego na taką skalę. Już 10.10.1939 r. w obozie w Bielsku zastrzelili - przed frontem całej polskiej kompanii jenieckiej - trzech żołnierzy, których "przestępstwem" było, że wstąpili do wojska jako ochotnicy. Również jesienią 1939 r. w obozie położonym w dawnym Konau nad Bobrem (dopływ Odry) hitlerowcy znęcali się masowo nad jeńcami polskimi, wyłupując żołnierzom polskim oczy, łamiąc im żebra, ręce, nogi - w czym specjalnie odznaczyli się porucznik Schinke i sierżant Grau. Nastąpiły wskutek tego wśród jeńców liczne wypadki samobójstwa i obłędu (Protokoły Procesu Norymberskiego, t. VII, wyd. cyt., str. 428-429).

Radziecki prokurator Pokrowski przedstawił Trybunałowi Norymberskiemu m. in. sprawozdanie rządu polskiego, świadczące o polityce hitlerowców w stosunku do jeńców polskich.

"Kiedy oficerowie polscy i wojskowi innych stopni powrócili z niemieckich obozów jenieckich - brzmiało sprawozdanie rządu polskiego - ustalono dalsze szczegóły, dotyczące warunków, które panowały w przeważającej mierze w obozach jenieckich. Wszystkie te dane dowodzą w sposób bezsporny istnienia określonej linii politycznej, specjalnych instrukcji i rozkazów w odniesieniu do polskich jeńców. Złe traktowanie, brutalność i nieludzkie warunki były zjawiskiem powszednim. Często zdarzały się morderstwa i wypadki ciężkiego uszkodzenia ciała. Załącza się opis przykładów, zeznanych pod przysięgą przez świadków". (Tamże, str. 428).

W Katyniu - z przyczyn, o których będzie mowa - hitlerowcy przystąpili do masowej już zagłady wielotysięcznej grupy oficerów polskich. Katyń był jednym z licznych ogniw w straszliwie długim, bezkresnym łańcuchu hitlerowskich mordów masowych tego samego typu. Katyń był jednym z licznych epizodów masowej rzezi jeńców wojennych, podjętej na froncie wschodnim przez Hitlera, Himmlera i dowództwo Wehrmachtu. Właśnie na jesień 1941 roku oraz na zimę 1941-1942 r. (Por. Biuletyn Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. V, str. 137) - a więc na okres masowej egzekucji oficerów polskich w Katyniu (wrzesień - grudzień 1941 r.) - przypadło największe nasilenie tej potwornej, nakazanej przez najwyższe czynniki hitlerowskie akcji zagłady. Akcji zagłady, która - realizowana z bestialską bezwzględnością - pociągnęła za sobą śmierć setek tysięcy, milionów młodych, zdrowych mężczyzn.

Jesienią 1941 roku w Smoleńsku i jego najbliższej okolicy zagładzie uległo 60 000 mieszkańców i jeńców radzieckich z obozu Nr 126 oraz spośród jeńców ściągniętych tam z Wiaźmy. (Protokoły Procesu Norymberskiego, tom VII, wyd. cyt., str. 370).

W Rawie Ruskiej (pod Lwowem) hitlerowcy rozstrzelali lub zgładzili w wyrafinowany sposób tysiące jeńców radzieckich i francuskich, przy czym zwłoki pochowali w grobach masowych - po 300 do 400 w każdym. Niektóre z mogił zamaskowali krzakami i trawą. (Tamże, str, 373). Jak w Katyniu.

Opracowane z naukową ścisłością sprawozdania Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce zawierają wstrząsające fakty ludobójstwa, popełnionego przez hitlerowców na jeńcach wojennych na terenie Polski.

W Dęblinie - "stalag 307" - hitlerowcy unicestwili co najmniej 80 000 jeńców radzieckich. Zwłoki przewożono specjalnie założoną kolejką do rowu, mierzącego 6 metrów głębokości i obejmującego powierzchnię 7 000 metrów kwadratowych. Olbrzymi ten grób całkowicie wypełniony został zimą 1941-1942 roku. Wówczas hitlerowcy wysadzili część przylegających do rowu wałów i zmusili pozostałych przy życiu jeńców do wykonania nasypu wysokości ponad dwóch metrów. Jak w Katyniu.

W kompleksie obozów koło Ostrowia Mazowieckiego unicestwili hitlerowcy dziesiątki tysięcy jeńców radzieckich. W okolicy wsi Grondy odkryto około 41 000 zwłok, w obozie w Komorowie - około 24 000 zwłok, we wsi Guty - około 1800 zwłok, przy czym czaszki ofiar były przestrzelone. Jak w Katyniu.

W kombinacie obozów jenieckich wokół wsi Suchożebry (15 km na północ od Siedlec) ekshumowano około 18 000 zwłok jeńców radzieckich zamordowanych przez hitlerowskich ludobójców.

W obozach w Chełmie, w obozie w Siedlcach, w obozie w Ostrówku (powiat węgrowski), w obozie we wsi Sielczyk (powiat Biała Podlaska), w trzech obozach Zamościa, w obozie w Kielcach - a ileż spośród tych obozów pomijamy! - odkryto dziesiątki tysięcy zwłok jeńców radzieckich, zgładzonych przez hitlerowców. A iluż znalazło śmierć w komorach gazowych Oświęcimia, Stutthofu i Majdanka!

Ustalone zostało z całą pewnością, iż łącznie - na terenie samej tylko Polski - hitlerowcy unicestwili 484 000 - blisko pół miliona - jeńców radzieckich! Przy czym ogromna większość zginęła jesienią 1941 r. i zimą 1941-42 r. (Wszystkie fakty i dane zaczerpnięte z Biuletynu Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. V, str. 125-170).

O rozmiarach zbrodni ludobójstwa, z pełną świadomością dokonywanej na jeńcach wojennych przez hitlerowców, świadczy m. in. fragment z protokołu konferencji przedstawicieli "Einsatzgruppen", zatrudnionych w stalagach. Konferencja ta odbyła się w Lublinie w dniu 27.01.1943 r. - na dwa mniej więcej miesiące przed katyńską prowokacją Goebbelsa.

Na tej naradzie ludobójców SS-Hauptsturmfuehrer Koenigshaus z Departamentu IV przy RSHA oświadczył z dumą, iż "od początku wojny z Rosją zmarło dwa miliony radzieckich jeńców wojennych". SS-Hauptsturmfuehrer Koenigshaus wolał przypisać tę masową zagładę jeńców wojennych wyłącznie chorobom... Jaka zaś była prawda, przed którą cofa się normalna wyobraźnia ludzka - świadczą m. in. fragmenty odnalezionej korespondencji morderców oraz relacje Polaków, naocznych świadków, spisane przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce (Por. Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, t. I, str. 305-314).

Obergefreiter F. P. (Feldpost - poczta polowa) 06100 Bz. z Chełma pisze w dniu 6.10.1941 r. - w Katyniu trwa masakra oficerów polskich - do gefreitra F. P. 95150:

"Mamy tu (w Chełmie - B. W.) olbrzymi obóz jeńców. W "lagrach" 1 i 2 w samym mieście znajduje się 90 000 tej zgrai. W "lagrze" 3 jest ich 60 000, w tym szarże od podoficerów do najwyższego dowództwa. Niestety, nie wszystko wolno pisać..."

F. P. 37813 E z Chełma do F. P. 27884 w dniu 14.10.1941 r.:

"Jeńcy żydowscy są natychmiast rozstrzeliwani, przy czym muszą wykopać sobie dół. Potem wiąże się ich po pięciu i tak strzela, by zaraz wpadli w dół. Dziennie odbywa się 300-400 takich egzekucji".

St. Grabowsky F. P. 29322 pisze w dn. 6.10.1941 r. do F. P. 35185 A:

"Rosjanie zdychają w naszych oczach jak bydło. Mamy właśnie rozstrzelać 4 000 Rosjan. Grób masowy właśnie kopią. Nie wiem jeszcze, jak to się robi: karabinami maszynowymi czy zwykłymi".

Nie! Ani karabinami maszynowymi ani zwykłymi. Po prostu - strzałem w tył czaszki z pistoletów kalibru 7.65 mm, naładowanych amunicją marki GECO (Gustaw Genschow & Co, Durlach koło Karlsruhe, Badenia). Jak w Katyniu.

Na posiedzeniu Trybunału Norymberskiego z dnia 18.02.1946 r. wiceprokurator radziecki, Smirnow, zademonstrował szereg autentycznych zdjęć, znalezionych w ręku hitlerowców lub w archiwach hitlerowskich, a przedstawiających typowe metody hitlerowskich egzekucji masowych. Wyświetlając zdjęcie oznaczone kolejnym numerem 3, wiceprokurator Smirnow oświadczył: "Takie zdjęcie migawkowe zrobione zostało w chwili wykonywania egzekucji. Zabójstwo popełnione jest w stylu typowo hitlerowskim, tj. przez strzał w kark. Proszę zauważyć, że ofiary krzyczą w chwili zadawania im śmierci". (Protokoły Procesu Norymberskiego, tom VII, wyd. cyt., str. 548).

***

Oto fakty - zarówno samo wymordowanie oficerów polskich (wrzesień - grudzień 1941 r.) jak i późniejsza prowokacją goebbelsowska (kwiecień 1943 r.), zmierzająca do przypisania tej hitlerowskiej zbrodni Związkowi Radzieckiemu, pogromcy hitlerowskich ludobójców - wiązały się ściśle z założeniami polityki imperializmu niemieckiego wobec narodu polskiego i narodów ZSRR oraz ze stosunkiem III Rzeszy do jeńców wojennych w Europie Wschodniej.

Ale i masakra oficerów polskich w Katyniu i prowokacja katyńska Goebbelsa wynikały ponadto z określonych przyczyn, osadzonych mocno w konkretnej sytuacji polityczno-wojskowej III Rzeszy w roku 1941 oraz w roku 1943. A sytuacja ta zmieniła się dla III Rzeszy - w okresie od jesieni 1941 roku do wiosny 1943 roku - w sposób radykalny. W sposób - dla władców III Rzeszy zatrważający.