Rozdział II. ZAGŁADA - PROGRAM HITLERA W POLSCE.

23 maja 1939 roku na odprawie szefów wszystkich trzech rodzajów broni (armii lądowej, lotnictwa i marynarki) Hitler oświadczył: "...Odpada więc zagadnienie oszczędzania Polski, a pozostaje decyzja zaatakowania jej przy pierwszej nadarzającej się okazji... Nie jest to sprawa Gdańska. Chodzi tu o uzupełnienie naszej przestrzeni życiowej na wschodzie..." (Dokument Procesu Norymberskiego L. 79. Jest to protokół odprawy, spisany przez Schmundta, adiutanta Hitlera, wówczas podpułkownika, a później generała).

Hitler, plenipotent wielkich koncernów i banków, daje tu nie tylko program hitlerowski, ale program polityczny każdej odmiany imperializmu niemieckiego w stosunku do Polski. Nie chodzi o taką czy inną linię graniczną, o te czy inne ziemie, miasta. Chodzi o byt Polski, której zniszczenie całkowite jest od dawna celem polityki kapitalistów i junkrów niemieckich. Swoistość hitleryzmu na tle ogólnej polityki imperializmu niemieckiego wobec Polski - polityki zagłady - polegała na tym, że chciał on bardzo szybko urzeczywistnić ten program, którzy - powtarzamy - był i jest programem każdej odmiany imperializmu niemieckiego. Również dzisiejszej, neohitlerowsko-adenauerowskiej, której patronuje Waszyngton.

22 sierpnia 1939 roku, na tydzień przed najazdem na Polskę, Hitler jak już wiemy rzuca hasło: "Zagłada Polski!"

"Brutalnie postępować! Zamknąć serca przed litością - chrypi fuehrer na odprawie w dniu 22.08.1939 r. - słuszność jest zawsze po stronie silniejszego. Wykażmy największą bezwzględność!"

I rzeczywiście: Hitler oraz jego siepacze wykazali w Polsce i w Związku Radzieckim całą potworną bezwzględność i okrucieństwo, do jakich zdolny jest faszyzm - terrorystyczna forma władzy wielkiego kapitału.

Jeszcze się broniła stolica Polski, haniebnie przez "sojuszników zachodnich" zdradzonej w celu zachęcenia Hitlera do marszu na ZSRR - a już Hitler, Himmler, Goebbels i Frank opracowali wytyczne systematycznego wymordowania narodu polskiego: plan "całkowitego wytępienia Polaków po przejściowym wykorzystaniu ich do ostateczności".

Nie jest, rzecz jasna, przypadkiem, że "szef SS Rzeszy" ("der Reichsfuehrer SS") Heinrich Himmler mianowany został przez Hitlera w dniu 7.10.1939 r. "komisarzem Rzeszy dla umocnienia niemczyzny" ("Reichskommissar fuer die Festigung deutschen Volkstums"). SS-owski przemysł śmierci miał wyprodukować dla imperializmu niemieckiego upragnioną przezeń "przestrzeń życiową".

W listopadzie 1941 roku himmlerowski "Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy" (RSHA) opracował "generalny plan wschodni Reichsfuehrera SS", który - po pewnych poprawkach z kwietnia 1942 r. - przewidywał "wysiedlenie" 50 milionów Słowian. Z Polski miało zniknąć raz na zawsze 85% Polaków. Reszta - około 15% - miała być przymusowo i szybko zniemczona, czyli włączona do hitlerowskiej "wspólnoty krwi".

"Istnieje wiele dróg, prowadzących do zniszczenia siły biologicznej narodu" - głosi dodatek do himmlerowskiego "generalnego planu wschodniego", opracowany w dniu 27.04.1942 r. (Dokument Procesu Norymberskiego NG-2325). I rzeczywiście, pamiętamy - pamiętamy z dokładnością na zawsze wyrytą w mózgach i sercach, z dokładnością krwawiącą po dziś dzień - ową mnogość hitlerowskich "dróg", po których wróg zdążał do dosłownego, biologicznego wytępienia narodu polskiego.

Komory gazowe. Wyniszczenie setek tysięcy ludzi w obozach koncentracyjnych również przez szarpiący wnętrzności głód, przez druzgoczącą osłabiony organizm pracę, pracę nadludzką ("Arbeit macht frei"). I masowe wysiedlania (Zamojszczyzna). I "spęd" dziewcząt polskich w celach "nordyckich"... (Helenów!). I masowe egzekucje (Bydgoszcz, Wawer, Palmiry, Rotunda w Zamościu, Warszawa!).

Masowe egzekucje były nie tylko środkiem terroru. Masowe egzekucje były również jedną z metod stwarzania próżni dla imperialistycznych celów, czyli - osławionej hitlerowskiej "przestrzeni życiowej".

Masakra w Katyniu stanowiła jeden z licznych przykładów egzekucji masowych i wiązała się ściśle - nie zapominajmy - z pierwszym w kolejności punktem programu zniszczenia narodu polskiego: z punktem dotyczącym wytępienia inteligencji polskiej.

Zarządzona przez Franka w maju 1940 roku akcja A-B - czyli tak zwane (z właściwą imperialistom obłudą) "Nadzwyczajne zarządzenia w celu zaprowadzenia spokoju" ("Ausserordentliche Befriedigungs-massnahmen") - godziła przede wszystkim w inteligencję polską. Właśnie ją mając na myśli i o niej głośno mówiąc, powołał się w dniu 30 maja 1940 r. Hans Frank, namiestnik hitlerowskiej Rzeszy w GG ("Generalnej Guberni"), na następującą dyrektywę Hitlera:

"Należy likwidować znajdującą się obecnie w Polsce kadrę kierowniczą. Co potem podrośnie, musimy wykryć i po ustalonym czasie również usunąć..."

Zacytowawszy powyższe "złote myśli" fuehrera, Frank dodał:

"Kogo uważamy za podejrzanego, ten musi być natychmiast likwidowany".

Tak mówił Frank latem 1940 roku. W rok później hitlerowcy zagarnęli tysiące oficerów polskich, internowanych pod Smoleńskiem. Ci oficerowie polscy byli w oczach kierownictwa Rzeszy niewątpliwie - mówiąc językiem Franka - "podejrzani" i to ze wszech miar i z każdego względu, jak o tym jeszcze będzie mowa.

"...Chciałbym zaznaczyć jedno: nie możemy się rozczulać, jeżeli słyszymy o 17 tysiącach rozstrzelanych" - powiada Frank w dniu 25.01.1943 roku.

Albowiem dla Franka - podobnie jak dla Hitlera i Himmlera - najważniejszą sprawą w odniesieniu do Polski było:

"...Macie tu zapuszczać silne korzenie nowego niemieckiego obszaru życiowego (Lebensraum), który stanie się kiedyś taki sam jak Wirtembergia, Badenia albo Marchia Brandenburska, jak Bawaria albo Marchia Wschodnia. Kraków, Warszawa, Lublin albo Radom mają jak Wiedeń lub Hamburg wrosnąć w niemiecką wspólnotę życia i ojczystego odczuwania". (Z przemówienia Franka do młodzieży hitlerowskiej w dniu 7.06.1942 r.).

Albowiem Frank - podobnie jak Hitler, Goebbels, Himmler - był przekonany, iż:

"...Jest jasne jak słońce, że Kraj Wisły (Weichselland) stanie się tak niemiecki jak Nadrenia". (Z przemówienia Franka w dniu 16.05. 1944 r.).

A co do Polaków:

"Kiedy wreszcie wygramy, to jeśli o mnie chodzi, z Polaków, Ukraińców i tego, co się wokół obija, można zrobić rąbankę..." (Z przemówienia Franka w dniu 12.01.1944 r.).

"Kraj Wisły" nie stał się jednak niemiecki. Z narodu polskiego hitlerowcy nie zdążyli jednak zrobić "rąbanki". Naród polski został ocalony. Polska stała się silnym państwem. Państwem o zdrowej strukturze geograficznej, państwem narodowo jednolitym, bo na stare piastowskie ziemie przywróconym. Sprawił to Związek Radziecki, który hitlerowscy mordercy narodu polskiego "oskarżyli" o mord przez nich samych na oficerach polskich w Katyniu popełniony.

I właśnie to, że naród polski przez Kraj Rewolucji Socjalistycznej ocalony został z rąk hitlerowskich ludobójców, dzisiejszych sojuszników USA, właśnie to, że Polska, dzięki braterskiej przyjaźni i pomocy Kraju Rad powróciła na zachód, na piastowski zachód, właśnie to, że dzięki zwycięstwu ZSRR powstało za Odrą i Nysą szczerze i konsekwentnie pokojowe, bo wolne od władzy wielkich kapitalistów i junkrów, państwo niemieckie, przyjaźnie z Polską współpracujące - właśnie to doprowadza do białej gorączki amerykańskich opiekunów i wspólników Guderiana, Adenauera, Kruppa. Amerykańskich wskrzesicieli neohitlerowskiego Wehrmachtu - i starej hitlerowskiej prowokacji w sprawie wymordowania jeńców polskich w Katyniu.

Mordowanie zaś jeńców na froncie wschodnim nie było w praktyce kierownictwa III Rzeszy, w praktyce dowództwa naczelnego Wehrmachtu (OKW), w praktyce SS - czymś niezwykłym, wyjątkowym.

Przeciwnie: mordowanie jeńców wziętych do niewoli na froncie wschodnim było dla hitlerowskich ludobójców - zwłaszcza jesienią 1941 roku i zimą 1941-1942 roku - regułą, prawem.